• Autor:Maciej Pieczyński

Korpus Narodowy broni polskich lwów

Dodano:
Oryginalne przedwojenne lwy przy Pomniku Chwały na Cmentarzu Orląt Lwowskich we Lwowie Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
JAK NAS PISZĄ NA WSCHODZIE | Ukraińscy nacjonaliści z ruchu azowskiego po raz kolejny apelują o pojednanie z Polską. „Nie ma zgody na szukanie wrogości tam, gdzie jej nie ma” – czytamy w oświadczeniu partii Andrija Bileckiego.

Rada Obwodowa we Lwowie domaga się usunięcia rzeźb lwów z polskiej części Cmentarza Łyczakowskiego. Chce w ten sposób zlikwidować „symbole polskiej okupacji”. Ten punkt widzenia cieszy się sporym poparciem nacjonalistycznych kręgów zachodniej Ukrainy. Na tle neobanderowskich ruchów już po raz kolejny wybija się partia Korpus Narodowy, powstała na bazie ruchu azowskiego. Ugrupowanie wydało specjalne oświadczenie (zarówno po ukraińsku, jak i po polsku), prezentujące stanowisko w sprawie posągów lwów. „Wzajemne stosunku Polski i Ukrainy nigdy nie były łatwe. Nawet mając wspólnego wroga, nasze narody nie potrafiły się porozumieć, co w konsekwencji prowadziło do utraty państwowości pod wpływem Moskwy. W płaszczyźnie pamięci historycznej Ukraińcy i Polacy bardzo często skupiają się wyłącznie na tym, co nas dzieli, a nie na tym co łączy” – czytamy we wstępie oświadczenia. Jego autorzy przypominają, że „Cmentarz Orląt Lwowskich to miejsce ostatniego spoczynku żołnierzy, przypominające o tragicznych wydarzeniach, które nie powinny się powtórzyć. To miejsce, które nie może być przedmiotem manipulacji politycznych”. Odnosząc się już bezpośrednio do treści uchwały lwowskiej rady obwodowej, autorzy listu komentują: „Mimo że na Ukrainie wciąż trwa konflikt z Rosją, a ulice Lwowa wciąż są pełne symboli radzieckiej okupacji, władze we Lwowie z niewiadomych przyczyn zajmują się tymi, którzy zginęli w polsko-ukraińskich walkach o Lwów. Mimo że obowiązuje ustawa o dekomunizacji, nawet radzieckie monumenty nie podlegają demontażowi, co dodatkowo świadczy o tym, że problem poruszony przez Radę Obwodową został wyssany z palca”. Rzeźby lwów, umieszczone na Cmentarzu Łyczakowskim w 1934 r., zawierały m.in. polską symbolikę narodową. Działacze Korpusu Narodowego zwracają uwagę na fakt, że pomimo jawnie militarnej symboliki rzeźb nie były one w okresie międzywojennym obiektem ataków ukraińskich nacjonalistów z Ukraińskiej Wojskowej Organizacji czy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (wśród których, dodajmy, byli również weterani walk o Lwów z 1918 r.). Przypomnijmy, że lwy, usunięte za czasów radzieckiej okupacji, wróciły na swoje miejsce w 2015 r. „Dzisiaj na tarczach, które trzymają lwy, już nie ma drażliwych historycznie napisów, a posągi lwów są rzeźbami, na których widnieje herb Lwowa i godło Polski. Dziś nie są one symbolami antyukraińskimi” – czytamy w oświadczeniu. – „Jak Korpus Narodowy podkreślamy, że nie ma zgody na szukanie wrogości tam, gdzie jej nie ma. Zburzenie lwów w mieście Lwa tylko dlatego, że przywrócili je na miejsce Polacy, byłoby działaniem tragikomicznym. Ukraińcy i Polacy powinni pozwolić spoczywać zmarłym i działać na rzecz pojednania naszych narodów. Mamy wspólnego wroga – Moskwę. W tej chwili trwa eskalacja relacji między Polską a Federacją Rosyjską, o czym świadczą ostatnie wypowiedzi ministra obrony FR Siergieja Szojgu i prezydenta Polski Andrzeja Dudy. Ukraińscy politycy muszą pokazać mądrość dyplomatyczną i dążyć do wzmocnienia antyrosyjskiej pozycji na arenie międzynarodowej”.

Co prawda, lokalni działacze Korpusu Narodowego kilka miesięcy temu organizowali we Lwowie marsz pod hasłem „Nie dla polskich panów”, protestując w ten sposób przeciwko ukraińskiej części nowelizacji ustawy o IPN. Generalnie jednak ugrupowanie od samego początku opowiadało się za współpracą polsko-ukraińską w ramach tzw. Sojuszu Bałtycko-Czarnomorskiego. Środowisko ruchu azowskiego nie po raz pierwszy występuje w obronie Cmentarza Orląt Lwowskich. Gdy na początku 2016 r. również lwowska rada obwodowa zwróciła się do mera miasta i organów ścigania o sprawdzenie, czy lwy nie mają antyukraińskiego charakteru, apel o „zaprzestanie działalności mogącej prowokować konflikty i rozpoczęcie działalności na rzecz dialogu i współpracy naszych narodów” podpisała grupa polskich i ukraińskich nacjonalistów, w tym Andrij Bilecki, lider ruchu azowskiego, dziś – także Korpusu Narodowego.

Rada Obwodowa we Lwowie domaga się usunięcia rzeźb lwów z polskiej części Cmentarza Łyczakowskiego. Chce w ten sposób zlikwidować „symbole polskiej okupacji”. Ten punkt widzenia cieszy się sporym poparciem nacjonalistycznych kręgów zachodniej Ukrainy. Na tle neobanderowskich ruchów już po raz kolejny wybija się partia Korpus Narodowy, powstała na bazie ruchu azowskiego. Ugrupowanie wydało specjalne oświadczenie (zarówno po ukraińsku, jak i po polsku), prezentujące stanowisko w sprawie posągów lwów. „Wzajemne stosunku Polski i Ukrainy nigdy nie były łatwe. Nawet mając wspólnego wroga, nasze narody nie potrafiły się porozumieć, co w konsekwencji prowadziło do utraty państwowości pod wpływem Moskwy. W płaszczyźnie pamięci historycznej Ukraińcy i Polacy bardzo często skupiają się wyłącznie na tym, co nas dzieli, a nie na tym co łączy” – czytamy we wstępie oświadczenia. Jego autorzy przypominają, że „Cmentarz Orląt Lwowskich to miejsce ostatniego spoczynku żołnierzy, przypominające o tragicznych wydarzeniach, które nie powinny się powtórzyć. To miejsce, które nie może być przedmiotem manipulacji politycznych”. Odnosząc się już bezpośrednio do treści uchwały lwowskiej rady obwodowej, autorzy listu komentują: „Mimo że na Ukrainie wciąż trwa konflikt z Rosją, a ulice Lwowa wciąż są pełne symboli radzieckiej okupacji, władze we Lwowie z niewiadomych przyczyn zajmują się tymi, którzy zginęli w polsko-ukraińskich walkach o Lwów. Mimo że obowiązuje ustawa o dekomunizacji, nawet radzieckie monumenty nie podlegają demontażowi, co dodatkowo świadczy o tym, że problem poruszony przez Radę Obwodową został wyssany z palca”. Rzeźby lwów, umieszczone na Cmentarzu Łyczakowskim w 1934 r., zawierały m.in. polską symbolikę narodową. Działacze Korpusu Narodowego zwracają uwagę na fakt, że pomimo jawnie militarnej symboliki rzeźb nie były one w okresie międzywojennym obiektem ataków ukraińskich nacjonalistów z Ukraińskiej Wojskowej Organizacji czy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (wśród których, dodajmy, byli również weterani walk o Lwów z 1918 r.). Przypomnijmy, że lwy, usunięte za czasów radzieckiej okupacji, wróciły na swoje miejsce w 2015 r. „Dzisiaj na tarczach, które trzymają lwy, już nie ma drażliwych historycznie napisów, a posągi lwów są rzeźbami, na których widnieje herb Lwowa i godło Polski. Dziś nie są one symbolami antyukraińskimi” – czytamy w oświadczeniu. – „Jak Korpus Narodowy podkreślamy, że nie ma zgody na szukanie wrogości tam, gdzie jej nie ma. Zburzenie lwów w mieście Lwa tylko dlatego, że przywrócili je na miejsce Polacy, byłoby działaniem tragikomicznym. Ukraińcy i Polacy powinni pozwolić spoczywać zmarłym i działać na rzecz pojednania naszych narodów. Mamy wspólnego wroga – Moskwę. W tej chwili trwa eskalacja relacji między Polską a Federacją Rosyjską, o czym świadczą ostatnie wypowiedzi ministra obrony FR Siergieja Szojgu i prezydenta Polski Andrzeja Dudy. Ukraińscy politycy muszą pokazać mądrość dyplomatyczną i dążyć do wzmocnienia antyrosyjskiej pozycji na arenie międzynarodowej”.

Co prawda, lokalni działacze Korpusu Narodowego kilka miesięcy temu organizowali we Lwowie marsz pod hasłem „Nie dla polskich panów”, protestując w ten sposób przeciwko ukraińskiej części nowelizacji ustawy o IPN. Generalnie jednak ugrupowanie od samego początku opowiadało się za współpracą polsko-ukraińską w ramach tzw. Sojuszu Bałtycko-Czarnomorskiego. Środowisko ruchu azowskiego nie po raz pierwszy występuje w obronie Cmentarza Orląt Lwowskich. Gdy na początku 2016 r. również lwowska rada obwodowa zwróciła się do mera miasta i organów ścigania o sprawdzenie, czy lwy nie mają antyukraińskiego charakteru, apel o „zaprzestanie działalności mogącej prowokować konflikty i rozpoczęcie działalności na rzecz dialogu i współpracy naszych narodów” podpisała grupa polskich i ukraińskich nacjonalistów, w tym Andrij Bilecki, lider ruchu azowskiego, dziś – także Korpusu Narodowego.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...