Prof. Góralczyk: W Azji Wschodniej dzieją się ważne rzeczy, przeoczone w Polsce

Dodano:
Przywódca Chin Xi Jinping, premier Japonii Sanae Takaichi Źródło: PAP/EPA / Maxim Shemetov / POOL, JIJI PRESS
W Azji Wschodniej dzieją się ważne rzeczy, o których w Polsce kompletnie się nie mówi albo przeocza, a to poważny błąd – mówi prof. Bogdan Góralczyk.

Góralczyk był gościem Piotra Zychowicza w nowym odcinku na kanale YouTube "Historia realna". Tematem rozmowy była m.in. operacja wojskowa USA w Wenezueli w kontekście wielopłaszczyznowej rywalizacji chińsko-amerykańskiej, w tym sporu o status Tajwanu.

Wenezuela a status Tajwanu

Amerykańska interwencja w Wenezueli daje władzom Państwa Środka argument do oczekiwania od Waszyngtonu wolnej ręki w kwestii wyspy, którą uważa za własne terytorium. Sinolog zwrócił też uwagę na dwie kwestie, które są bardzo istotne, ale niedostrzegane w Polsce, co jego zdaniem jest błędem.

Japonia się zbroi

Profesor przypomniał, że w listopadzie komunikowała możliwość starcia militarnego z Chinami. – Nowa premier Japonii Sanae Takaichi nieopatrznie powiedziała, że gdyby Chiny dokonały inwazji na Tajwan to będzie casus belli ona uruchomi siły samoobrony. Natomiast teraz są nowe fakty. Japonia o kilkadziesiąt procent – 58 miliardów dolarów – podnosi wydatki na siły samoobrony. To nie jest tak dużo w świetle wydatków chińskich – ok. 330 mld dolarów rocznie [...] tym niemniej Japonia zaczęła się zbroić i cały czas są poważne napięcia na linii Tokio-Pekin – powiedział ekspert z zakresu stosunków międzynarodowych.

Chiny zacieśniają współpracę z Koreą Południową

– W tym kontekście szalenie ważne, a kompletnie u nas niedostrzeżone jest przybycie w sobotę prezydenta Korei Południowej do Chin w towarzystwie ponad 200 biznesmenów – powiedział, dodając, że Pekin "bezprecedensowo zacieśnia" współpracę gospodarczą z Koreą Południową, ponieważ ma zatarcia z Japonią. – Oczywiście w tle są taryfy i cła Donalda Trumpa – dodał.

Przypomnijmy, że od wielu lat Korea Południowa jest jednym z głównych sojuszników Stanów Zjednoczonych.

Góralczyk powiedział, że Tokio jest jedyną stolicą na świecie, która dobrze rozumie, że połączenie Chin i Tajwanu oznaczałoby automatyczne wejście Chin na pozycję światowego lidera gospodarczego, handlowego i technologicznego, m.in. ze względu na robiącą półprzewodniki firmę TSMC.

Dodatkowe dolary z USA dla Tajpej

– Drugi problem jest taki, że przed Bożym Narodzeniem USA ogłosiły i potem potwierdziły, że przeznaczą prawie 11 miliardów dolarów na dodatkowe dostawy sprzętów na Tajwan, co oczywiście wzbudziło protest władz chińskich. Nie taki, jak w sprawie interwencji w Wenezueli, ale jednak – powiedział sinolog. – Trzecia liczba – prezydent Tajwanu Lai Ching-te ogłosił ostatnio, że Tajwan do końca jego kadencji, a jeszcze są trzy lata, wyda na zbrojenia 40 miliardów dolarów – dodał.

Z tego powodu, wskazał profesor, doszło do kolejnych manewrów wojskowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej wokół Tajwanu. – Te manewry są niczym innym jak próbą generalną przed nałożeniem pełnej blokady morskiej, lotniczej i w cyberprzestrzeni – ostrzegł.

Prof. Góralczyk: Dwa scenariusze

Góralczyk zwrócił uwagę, że z jednej strony USA i Chiny prowadzą zatem działania skutkujące eskalacją napięć, z drugiej jednak strony są nadzieje na rozwiązanie pokojowe i jego zdaniem Pekin ostatecznie zamierza dogadać się z Amerykanami. Trump 26 kwietnia uda się z wizytą państwową do Pekinu, z kolei we wrześniu Xi Jinping ma przybyć do Waszyngtonu. – Któryś z tych scenariuszy na koniec tego roku może zostać zrealizowany – ocenił.

Źródło: Historia realna, YouTube / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...