Kompromitacja korespondenta Polskiego Radia. Wałkuski: Mogłem błędnie zasugerować
W nocy z piątku na sobotę siły USA przeprowadziły operację w Wenezueli. Według doniesień medialnych, Amerykanie zaatakowali m.in. Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony. Celem ataku były prawdopodobnie również baza lotnicza La Carlota w stolicy oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira. W wyniku przeprowadzonej operacji Amerykanom udało się pojmać i wywieźć z kraju prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę. Oboje zostali przetransportowani do Stanów Zjednoczonych i osadzeni w areszcie na Brooklynie w Nowym Jorku. W poniedziałek w nowojorskim sądzie federalnym usłyszeli zarzuty dotyczące przestępczości narkotykowej.
Jak się później okazało, akcję z pojmania Maduro oglądał Donald Trump. Biały Dom poinformował o tym fakcie, publikując w mediach społecznościowych zdjęcia. Na jedno ze zdjęć uwagę zwrócił korespondent Polskiego Radia w Stanach Zjednoczonych Marek Wałkuski. "Wygląda na to, że obsługa Mar-a-Lago mogła oglądać na żywo akcję amerykańskich komandosów w Wenezueli" – napisał Wałkuski. Na załączonej do wpisu fotografii załączył jedynego widocznego na niej czarnoskórego mężczyznę.
Wałkuski: Mogłem błędnie zasugerować
Jego wpis wywołał konsternację i zdumienie wśród użytkowników platformy X. Wielu nie szczędziło dziennikarzowi ostrych słów. "Co. Na podstawie czego pan wysnuł ten wniosek? Zna pan tego typa na zdjęciu? Czy uważa pan, że jest z obsługi, bo jest czarnoskóry?" – zapytał były wicenaczelny "Głosu Wielkopolskiego" Marcin Wątrobiński. Komentarzy pod wpisem dziennikarza Polskiego Radia było jednak zdecydowanie więcej.
Po dobie od opublikowania szeroko krytykowanego wpisu, korespondent PR napisał kolejny. "Rzeczywiście to może być pracownik Secret Service i mogłem błędnie zasugerować powód jego obecności w pomieszczeniu. To dlatego, że część obsługi Mar-a-Lago ma podobny ubiór. Dziękuję za zwrócenie uwagi" – stwierdził.