"Prolajferzy dyktują warunki". Jagielska skarży się na polskie szpitale

Dodano:
Gizela Jagielska Źródło: YouTube / Kanał Zero
Po 10 latach pracy w szpitalu w Oleśnicy dr Gizela Jagielska żali się, że została zawodowo wykluczona z powodów politycznych.

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przekonuje, że padła ofiarą politycznych nacisków i strachu dyrektorów szpitali przed środowiskami antyaborcyjnymi. Choć prokuratura uznała, że terminując późną ciążę w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia pacjentki, nie złamała prawa, Jagielska twierdzi, że to ona ponosi realne konsekwencje. – Ale mieszkamy w Polsce, więc na razie to ja ponoszę konsekwencje – mówi.

"Wydawało mi się, że nie chodzi o politykę"

Lekarka nie ukrywa, że decyzję o nieprzedłużeniu kontraktu odbiera jako motywowaną politycznie. – Na początku wydawało mi się, że nie chodzi o politykę. Teraz myślę, że podstawą zwolnienia było zachowanie moich współpracowników, ale pasowało to politycznie – ocenia. Twierdzi również, że kryteria konkursu zostały zmienione w taki sposób, aby ona i jej mąż nie mieli szans go wygrać.

W wywiadzie wielokrotnie podkreśla, że w jej ocenie ginekologia w Polsce przestała być dziedziną medycyny, a stała się polem ideologicznej walki. – Ginekologia stała się najbardziej polityczną dziedziną medycyny. W tej sytuacji kompetencje schodzą na dalszy plan, ważniejsze jest to, czy ktoś jest wygodny politycznie – mówi. Dodaje: – Ja szłam na medycynę, nie politologię.

Jagielska żali się na hejt

Jagielska żali się również na atmosferę zastraszania, z jaką – jak twierdzi – mierzy się od lat. Opowiada o fali hejtu i gróźb, w tym gróźb śmierci, które regularnie otrzymuje. – Te trzy osoby to mikrowycinek wszystkich gróźb, jakie codziennie otrzymuję – podkreśla, odnosząc się do sprawy trzech osób, które staną przed sądem za hejt i groźby. Przyznaje, że choć cieszy ją reakcja prokuratury, "nie przynosi jej to większej ulgi" ani poczucia bezpieczeństwa.

W rozmowie wraca także do incydentu z udziałem europosła Grzegorza Brauna, który w połowie kwietnia wtargnął do szpitala w Oleśnicy. – Ma mieć postawione cztery zarzuty. To na pewno nie będzie prosta i krótka sprawa – mówi, zaznaczając, że sama jeszcze nie była wzywana na przesłuchanie.

Nie może znaleźć zatrudnienia

Lekarka przyznaje, że nadal szuka pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia. – Nie wiem, czy ktokolwiek będzie miał na tyle odwagi, by mnie zatrudnić – stwierdza. Coraz częściej rozważa całkowitą rezygnację z pracy w szpitalach. – Nie chcę pracować w szpitalu politycznym. Nie chcę się bawić w politykę. Chcę działać zgodnie z moją najnowszą wiedzą medyczną i zgodnie z prawem, nie musząc się zastanawiać, czy to się komuś będzie politycznie podobać – podsumowuje.

Jej mąż, dr Łukasz Jagielski, znalazł zatrudnienie jako ordynator ginekologii w szpitalu w Ostrzeszowie. Ona – mimo zaproszenia na rozmowę, pracy tam nie dostała. – Nie podano mi powodu – mówi, sugerując, że dyrekcje szpitali wolą unikać problemów. – Nikt nie chce mieć pod oknami protestów. To prolajferzy dyktują warunki, a politycy się ich boją – zakończyła.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...