Wulgarny gest Trumpa. W sieci pojawiło się nagranie
Sprawę nagłośnił plotkarski portal TMZ. W trakcie wizyty Trumpa w fabryce Forda doszło do incydentu z jednym z pracowników zakładu. Mężczyzna krzyknął do prezydenta USA, że jest on "obrońcą pedofilów". Dziennikarze wskazują, że mogło chodzić mu o Jeffreya Epsteina.
Na nagraniu zamieszczonym w sieci widać, jak Trump najpierw odpowiada coś robotnikowi, a potem pokazuje mu środkowy palce. W momencie, kiedy doszło do wymiany zdań między mężczyznami, polityk znajdował się na pomoście, a pracownik – na dole. Nie doszło zatem między nimi do bliskiej interakcji.
Poproszony o komentarz szef działu komunikacji Białego Domu Steven Cheung stwierdził, że "jakiś szaleniec wpadł w furię i wykrzykiwał wyzwiska, a prezydent zareagował w sposób odpowiedni i jednoznaczny".
Sprawa Epsteina
Jeffrey Epstein został w 2008 roku skazany za nakłanianie nieletnich do prostytucji. W 2019 roku popełnił samobójstwo w nowojorskim areszcie, oczekując na proces federalny w sprawie handlu nieletnimi.
Pod koniec grudnia ub. r. co najmniej 16 plików dokumentów związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina zniknęło ze strony internetowej Departamentu Sprawiedliwości USA. Jak donoszą światowe media, stało się to niespełna dobę po ich opublikowaniu. Resort nie poinformował o przyczynach usunięcia materiałów ani nie wydał w tej sprawie żadnego komunikatu.
Agencja AP podała, ze zaginione pliki zawierały m.in. fotografie przedstawiające obrazy z nagimi kobietami oraz zdjęcia prywatnych wnętrz. Jedno z nich ukazywało serię fotografii przechowywanych w szufladzie, wśród nich znajdowało się zdjęcie Donalda Trumpa stojącego obok Epsteina, Melanii Trump oraz jego wieloletniej współpracowniczki Ghislaine Maxwell. Usunięcie materiałów nastąpiło dzień po tym, jak Departament Sprawiedliwości opublikował tysiące dokumentów dotyczących sprawy Epsteina. Publikacja była związana z upływem terminu wyznaczonego przez Kongres USA na ujawnienie rządowych akt.