"Naprawdę nie z mojej winy". Premier o relacjach z prezydentem
W czwartek (15 stycznia) prezydent Karol Nawrocki spotka się w Pałacu Prezydenckim z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem i szefami służb. Z kolei na 26 stycznia prezydent zaprosił na spotkanie szefa MSZ Radosława Sikorskiego.
Tusk: Nie chcę robić na złość panu prezydentowi
Premier Donald Tusk był pytany na konferencji prasowej, czy rozmowy ministrów i szefów służb z prezydentem to dobry prognostyk do jeszcze lepszych relacji rządu z głową państwa. – Nie użyłbym sformułowania "jeszcze lepszych relacji", ponieważ one są trudne i naprawdę nie z mojej winy – przekonywał.
Jak dodał, podczas spotkania z prezydentem, które odbyło się 9 stycznia, tłumaczył Nawrockiemu "szczerze i cierpliwie", że w takich sprawach jak bezpieczeństwo, polityka zagraniczna czy dyplomacja "nie ma w ogóle dyskusji i trzeba współpracować".
– Ja nie chcę robić na złość panu prezydentowi. Mam o nim i o jego otoczeniu swoją opinię, ale to nie będzie w żaden sposób ważyć na mojej gotowości do współpracy w sprawach bezpieczeństwa z prezydentem – zapewnił.
– Dlatego poleciłem szefowi MON, ministrowi koordynatorowi i szefom służb, aby udali się dzisiaj do prezydenta i przekrojowo porozmawiali o tym, co można zrobić wspólnie i przekonali prezydenta na przykład do nominacji na pierwszy stopień oficerski dla naszych przyszłych bohaterów wywiadowców – mówił premier.
Nominacje ambasadorskie. "Sikorski po raz kolejny będzie starał się tłumaczyć"
– Nie ulegnę tutaj żadnym emocjom. Co myślę, to myślę, ale bezpieczeństwo Polski to jest wspólna sprawa dla nas wszystkich. Dotyczy to także nominacji ambasadorskich i minister Sikorski będzie po raz kolejny starał się wytłumaczyć panu prezydentowi, na czym polegają reguły konstytucyjne, jeśli chodzi o proces nominacji. Mam nadzieję, że te argumenty wreszcie zrobią jakieś wrażenie i że dojdzie do długo oczekiwanych nominacji na pełne funkcje ambasadorskie – powiedział Tusk.
Podkreślił, że chodzi o polską reputację. – Nasza pozycja też w jakiejś mierze zależy od tego, czy mamy porządek w tych sprawach, więc bardzo mi zależy na tym, żeby prezydent tych argumentów wysłuchał – zaznaczył.