"Za gruby do bagażnika". Były prezydent kpi z ministra Żurka

Dodano:
Andrzej Duda i Waldemar Żurek Źródło: PAP
Andrzej Duda ostro skomentował działania ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Przy okazji wbił mu szpilę dotyczącą... wyglądu.

Były prezydent, goszcząc w czwartek w Telewizji Republika, odniósł się do kontrowersyjnej wypowiedzi ministra z początku grudnia 2025 r., gdy ten mówił o możliwości "przywiezienia Zbigniewa Ziobry do Polski w bagażniku".

"Gdybyśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli"

Tuż po wyjeździe do Budapesztu i wywołanej tym faktem burzy wśród polityków obozu rządzącego, były minister sprawiedliwości przekonywał, że przebywa za granicą, bo chce „oprzeć się bezprawiu”, a do Polski wróci natychmiast, gdy uzna, że sądy i prokuratura działają niezależnie od władzy. Deklarował, że wróci "w ciągu kilku godzin", jeśli spełnione zostaną m.in. warunki dotyczące losowego przydziału spraw sędziom, przywrócenia odwołanych prezesów sądów oraz odsuniętych sędziów wydziałów karnych. Domagał się również przywrócenia legalnego prokuratora krajowego.

Do sytuacji odniósł się wówczas Waldemar Żurek. Minister ostro skrytykował formę wystąpienia Ziobry, nazywając je "cyrkiem" i "żenującą komedią", a także stwierdził, że zachowanie byłego szefa resortu to "tchórzostwo". Największe emocje wywołała jednak jego deklaracja: – Naprawdę, gdybyśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli. Służby na całym świecie robią takie rzeczy, nic nowego. Ale my stosujemy prawo i jego reguły – mówił Żurek.

To właśnie do tych słów nawiązał Andrzej Duda, komentując w czwartek sprawę na antenie Telewizji Republika. Były prezydent uderzył w ministra, jednocześnie wbijając mu uszczypliwą szpilkę dotyczącą wyglądu. – Państwo miałoby problem z przewiezieniem ministra Żurka w bagażniku, bo pewnie by się nie zmieścił. Za gruby jest – powiedział Duda. W dalszej części wypowiedzi były prezydent ocenił, że działalność szefa resortu sprawiedliwości szkodzi Polsce. – Minister Żurek łamie w Polsce prawo, niszczy Polskę swoimi działaniami – stwierdził Andrzej Duda.

Żurek tłumaczył się ze słów, ale niesmak pozostał

Waldemar Żurek, mierząc się z konsekwencjami swojej wypowiedzi, próbował łagodzić jej wydźwięk w kolejnych wystąpieniach medialnych. Minister usprawiedliwiał się tym, że opinia publiczna otrzymuje sprzeczne komunikaty dotyczące stanu zdrowia Ziobry. Zwracał uwagę, że z jednej strony polityk ma być w złym stanie, a z drugiej pojawia się publicznie, podróżuje i jest aktywny. Żurek zapewniał jednocześnie, że nie chciał sugerować działań nielegalnych: – To była figura retoryczna. To nie musi być bagażnik, chodzi o to, żeby kogoś zawinąć z ulicy i się nie przejmować przepisami prawa. Chcę dotrzeć do obywatela, który wie, co to znaczy – tłumaczył.

Dodał również, że choć pojawiały się głosy, iż Ziobrę "da się z Budapesztu przywieźć", to on sam miał stanowczo odrzucać takie sugestie. Jednocześnie przyznał, że część środowiska prawniczego krytycznie ocenia jego wypowiedzi, wskazując, że ministrowi "nie przystoi" taki język.

Źródło: X / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...