Trump zaprosił Orbana. Nowa funkcja

Dodano:
Prezydent USA Donald Trump i premier Węgier Viktor Orban Źródło: Wikimedia Commons
Premier Węgier Viktor Orban przyjął zaproszenie prezydenta Donalda Trumpa do udziału w Radzie Pokoju dla Gazy. Wiemy, ile musi zapłacić.

Szef węgierskiego rządu przekazał informację o dołączeniu do Rady w niedzielę. Orban ma mieć status członka-założyciela.

Orban zabrał głos. "Najbardziej imponująca Rada"

Trump podkreślił w wysłanym liście, że "nadszedł czas zmienienia marzeń w rzeczywistość", a Rada Pokoju dla Gazy ma być "najbardziej imponującą i ważną Radą kiedykolwiek zebraną".

Jak przekazał Orban, prezydent USA zaprosił Węgry do współpracy, doceniając ich "wysiłki na rzecz pokoju".

Jak podaje RMF24, w skład Rady Pokoju dla Gazy, oprócz Donalda Trumpa jako przewodniczącego, wchodzą również m.in. sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Marco Rubio, specjalny wysłannik Waszyngtonu Steve Witkoff, zięć prezydenta Jared Kushner, a także były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair.

Koszt członkostwa? Co najmniej miliard dolarów

Biały Dom ujawnił, że członkostwo w Radzie jest związane z koniecznością wpłaty co najmniej 1 miliarda dolarów.

"Każde państwo członkowskie sprawuje swoją funkcję przez okres nie dłuższy niż trzy lata od daty wejścia w życie niniejszego statutu, z możliwością przedłużenia na mocy decyzji przewodniczącego. Limit trzyletniej kadencji nie ma zastosowania do państw, które w ciągu pierwszego roku po wejściu w życie statutu wniosą wkład pieniężny na rzecz Rady Pokoju w wysokości ponad 1 mld dolarów" – napisano w projekcie, na który powołuje się Bloomberg.

Decydujący głos w sprawie zapraszania kolejnych państw do udziału w pracach gremium ma prezydent USA Donald Trump. Analogiczne zaproszenia, co Viktor Orban, otrzymali również prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, prezydent Egiptu Abd el-Fatah as-Sisi, a także król Jordanii Abdullah II.

Cztery źródła, na które powołuje się Reuters, przekazały w sobotę (17 stycznia), że wśród zaproszonych do tego gremium znaleźli się przywódcy Francji, Niemiec, Australii i Kanady.

Źródło: RMF 24 / PAP, Bloomberg, Reuters, DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...