Tajemniczy zegarek Szejny. Nie wpisał go do oświadczenia

Dodano:
Andrzej Szejna, były wiceminister spraw zagranicznych Źródło: PAP / Leszek Szymański
Były wiceminister Andrzej Szejna został zapytany o swój zegarek. Okazuje się, że przedmiot nie został wpisany do oświadczenia majątkowego.

Reporter Szymon Szereda z wpolsce.pl utrzymuje, że Szejna nosi na ręku luksusowy zegarek Omega Speedmaster. Wartość takiego przedmiotu wynosi nawet do 40 000 zł.

"Problem w tym, że w opublikowanym oświadczeniu majątkowym byłego wiceministra spraw zagranicznych nie ma po nim żadnego śladu! Czekamy na wyjaśnienia" – napisał Szereda na portalu X.

Dziennikarz rozmawiał z Szejną na ten temat, jednak przebieg dyskusji był dość zaskakujący. Polityk dopytywany o zegarek w pierwszej chwili przyznał, że nosi Omegę, potem jednak zaczął się wycofywać z tego zdania.

– Nie znajdę go u pana w oświadczeniu majątkowym, one są dosyć drogie panie ministrze – mówił Szereda.

Szejna odparł na to, że "musi sobie przypomnieć, co to za zegarek". – To nie jest Omega, nie – dodał po chwili zawahania.

Rozłam w Nowej Lewicy. W tle konflikt z Szejną

Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy w Kielcach Marcin Chłodnicki wraz z grupą kilkudziesięciu działaczy ogłosił odejście z szeregów partii i zamiar budowy nowego stowarzyszenia. Decyzja ta jest efektem długotrwałego konfliktu z szefem kieleckich struktur ugrupowania, byłym wiceministrem spraw zagranicznych Andrzejem Szejną.

– Partia Nowa Lewica została w mieście Kielce zlikwidowana przez posła Andrzeja Szejnę. Tracimy zatem możliwość jakiejkolwiek formuły i płaszczyzny działania na tym gruncie partyjnym i politycznym – powiedział Chłodnicki, cytowany przez portal Echo Dnia.

Trzęsienie ziemi w Nowej Lewicy

Pod koniec marca Rada Wojewódzka Nowej Lewicy w tajnym głosowaniu online zadecydowała o likwidacji kieleckich struktur partii. – Nikt wcześniej nie poinformował kieleckich działaczy o zamiarze rozwiązania struktur, nie przedstawiono też żadnego uzasadnienia – tłumaczył Chłodnicki. Zwrócił uwagę, że działacze zostali pozbawieni możliwości udziału w wewnątrzpartyjnych wyborach. – To jest całkowicie absurdalne i antydemokratyczne. To są główne powody odejścia z partii – dodał.

– Razem z Aleksandrem Kwaśniewskim i niewielką grupą z województwa świętokrzyskiego, na kongresie założycielskim, budowaliśmy Lewicę. Nawet w najczarniejszych myślach nie przypuszczałam, że dojdzie do tego momentu, kiedy ja, założycielka partii w kraju i w województwie, z legitymacją numer jeden, powiem, że odchodzę – wyznała na poniedziałkowej konferencji prasowej Bożena Kizińska, była poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Andrzej Szejna ocenił decyzję działaczy jako "zdumiewającą". Podkreślił, że rozwiązanie struktur miejskich było wynikiem demokratycznej decyzji rady wojewódzkiej, a nie jednostronnym działaniem.

Niewykluczone, że do "buntowników" dołączą struktury z innych miast, w tym z Jędrzejowa, gdzie podobnie jak w Kielcach rozwiązano struktury.


Źródło: X / wpolityce.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...