Nawrocki powinien odrzucić zaproszenie Trumpa? "Towarzystwo Putina i Łukaszenki"
Prezydent Karol Nawrocki dostał zaproszenie od Donalda Trumpa do udziału w Radzie Pokoju ds. Strefy Gazy. Według agencji prasowej Bloomberg Trump zaprosił do Rady Pokoju przedstawicieli łącznie 49 krajów oraz Komisję Europejską. W gronie tym są m.in. Viktor Orban, Władimir Putin, Aleksander Łukaszenka czy Benjaminowi Netenjahu.
W Polsce zaproszenie wystosowane do prezydenta wywołało emocjonalne reakcje części komentatorów politycznych. Niektóre komentarze wyrażają oburzenie wyłącznie ze względu na osobę Putina, pomijając kompletnie istotę zagadnienia – czy to się Polsce opłaca, czy nie. Na razie dyskusja koncentruje się niemal wyłącznie na Putinie i niekiedy na Łukaszence.
Rada Pokoju. Nie, bo może będą w niej Putin i Łukaszenka?
Zdaniem byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego prezydent Nawrocki powinien odmówić Trumpowi. – Poza wątpliwym towarzystwem, za to zaproszenie trzeba zapłacić 3,5 mld zł i nie wiadomo, czym ta Rada Pokoju miałaby się zajmować. Są jakieś granice śmieszności. Płacić tyle pieniędzy za towarzystwo Putina i Łukaszenki byłoby tychże granic przekroczeniem, ośmieszeniem tak siebie, jak własnego kraju. Byłbym zdecydowanie na "nie", gdyby to mnie do tak "zacnego" grona zaproszono – powiedział jeden z byłych liderów Platformy Obywatelskiej.
– Co do samej Rady, to nie wiemy, jakie to jest gremium, jakie ma umocowania oprócz dostarczenia pieniędzy dla Trumpa, ale to jakby za mało, jeśli chodzi o ocenę polskiego interesu. Po co narażać się na co najmniej niezręczność, gdy o pokoju ma z nami współdecydować Putin. I jeszcze trzeba za to słono płacić. Niedobry pomysł, bardzo niedobry – powiedział Komorowski.
Komorowski uważa, że Nawrocki powinien odmówić Trumpowi
W ocenie byłej głowy państwa prezydent Nawrocki nie powinien spieszyć się z decyzją. – Powinien za to radzić się innych i finalnie uznać, że jest wbrew interesom państwa polskiego przebywanie w takim towarzystwie, z Putinem i Łukaszenką. Bo tych dwóch przywódców Polska definiuje jako zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa – kontynuował, dodając, że liczy na odmowną decyzję prezydenta, choć rozumie, że Trumpa nie powinno się "drażnić".
Komorowski powiedział, że jego zdaniem Nawrocki będzie w tej sprawie kluczył. – Znalazł się w sytuacji trudnej, jako polityk bezkrytyczny i basujący Trumpowi, a teraz chce się podzielić odpowiedzialnością za decyzję z polskim rządem. Plus czuje niezręczność sytuacji, sam był krytykiem Putina i Łukaszenki, a tu ma stać się ich towarzyszem. Gdyby się na to zdecydował, trudno byłoby tę decyzję nazwać mądrą – ocenił.