"Nabrał wody w usta". Prezydencki minister uderza w rząd
Wiadomo już, że choć prezydent Karol Nawrocki pojawi się na spotkaniu inauguracyjnym Rady Pokoju, jednak Polska do organizacji tej jeszcze nie przystąpi.
Inauguracja Rady Pokoju. Polska nie złoży podpisu
We wczorajszej rozmowie z TV Republika prezydent tłumaczył, że taki krok wymagałby przeprowadzenia procesu ratyfikacyjnego. – Moje wsparcie dla prezydenta Trumpa jest niezachwiane i wsparcie prezydenta Trumpa dla Polski. Natomiast abyśmy mogli podpisać w pełni nie tylko pewne zobowiązanie intencjonalne, polityczne, indywidualne, nie chcę powiedzieć osobiste, w imieniu narodu polskiego, to tego typu porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną – podkreślił.
W porannej rozmowie na antenie RMF FM prezydencki minister Marcin Przydacz wyjaśnił, że na podjęcie decyzji w tej sprawie potrzeba więcej czasu informacji i analiz. Nie potrafił jednak określić, ile konkretnie może to potrwać.
Przydacz: Rząd zrobił w tej sprawie unik
Przydacz zwrócił jednak uwagę na inny aspekt sprawy. Gorzkie słowa padły tu pod adresem obozu rządzącego. Zapowiadając rozmowy na ten temat zarówno z rządem, jaki z Sejmem, podkreślił: "Rząd zrobił w tej sprawie unik, chciał to bowiem zrzucić na kancelarię prezydenta".
Pytany o konsultacje ws. Rady Pokoju pomiędzy Pałacem Prezydenckim a stroną rządową, odparł: "Póki co Ministerstwo Spraw Zagranicznych i rząd, które na każde pytanie mówią, że to oni sprawują politykę zagraniczną, jakoś w tej sprawie nabrali wody w usta i nic nie są w stanie ani Polakom, ani prezydentowi powiedzieć".
– Po kilku dniach rzeczywiście kilkuzdaniowe stanowisko, w którym MSZ mówi, że no to rzeczywiście ciekawa inicjatywa, no to zobaczymy jeszcze, gdybyśmy my w ten sposób prowadzili politykę zagraniczną, nie dałoby się żadnej decyzji podjąć – podsumował.