Proaborcyjna FEDERA uderza w protesty Godek. "Fundamentalistyczny terror"

Dodano:
Protest przeciwników aborcji, przed przychodnią "Aborcyjnego Dream Teamu" na ulicy Wiejskiej w Warszawie Źródło: PAP / Leszek Szymański
Fundacja "Życie i Rodzina" zapowiada kolejne antyaborcyjne protesty pod szpitalami. Na te działania ostro zareagowała Fundacja FEDERA.

FEDERA domaga się tworzenia "stref bezpiecznych" wokół placówek medycznych i wprost wzywa samorządy do ograniczania manifestacji środowisk antyaborcyjnych, zwłaszcza zgromadzeń organizowanych przez Kaje Godek.

"Fundamentalistyczny terror” i "antyaborcyjne pielgrzymki",

Po Oleśnicy i Gdańsku, Kaja Godek zapowiedziała "pikietę antyaborcyjną i publiczny różaniec" pod szpitalem w Lubaniu. Aktywistka komentuje w mediach społecznościowych, że nie da się jednocześnie być miejscem leczenia i miejscem, gdzie dochodzi do przerywania ciąży.

Na zapowiedź protestu zareagowała FEDERA, organizacja znana z proaborcyjnej agendy, która od lat zabiega o liberalizację prawa. Tym razem fundacja nie tylko krytykuje protestujących, ale próbuje przekonać władze miast do działań mających utrudnić organizację manifestacji. W swoim stanowisku FEDERA opisuje antyaborcyjne zgromadzenia jako "fundamentalistyczny terror" i "antyaborcyjne pielgrzymki", przekonując, że pacjentki są narażone na "okrutne treści" oraz niekomfortowe warunki.

"Ani jednej placówki więcej"

FEDERA apeluje o "podjęcie działań na rzecz wzmocnienia ochrony pacjentek szpitali", a jej hasło "Ani jednej placówki więcej" odnosi się do kolejnych szpitali, pod którymi pojawiają się manifestacje. Fundacja sugeruje, że samorządy powinny wykorzystywać przepisy Prawa o zgromadzeniach, by blokować protesty, jeśli mogłyby one zagrażać życiu lub zdrowiu. Tymczasem krytycy takiej postawy zwracają uwagę, że to nie jest troska o pacjentki, lecz polityczna presja mająca uciszyć środowiska pro-life i stworzyć precedens: jeśli protest dotyczy aborcji, ma być wypychany poza debatę publiczną.

Ostatnia głośna manifestacja odbyła się przed szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku. Padały tam mocne hasła, m.in. "morderstwo" czy "holokaust nienarodzonych". Proaborcyjne środowiska natychmiast wykorzystały tę sytuację jako argument za ograniczeniem protestów pod placówkami medycznymi. W dyskusji medialnej pojawił się też głos prof. Macieja Sochy, który podkreślał, że spór nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz dążeń do całkowitego zakazu aborcji — i ostrzegał, że skutkiem mogą być "kolejne przypadki śmierci pacjentek".

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...