Zełenski podważa jedność NATO. "A gdyby Putin zaatakował Polskę?"
Wołodymyr Zełenski zabrał głos podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Wystąpienie rozpoczął od przypomnienia własnych słów, które wypowiedział z tego samego miejsca w ubiegłym roku. Podkreślał wtedy, że "Europa musi być w stanie się obronić". Zdaniem prezydenta Ukrainy "Europa potrzebuje wspólnych sił zbrojnych, które będą ją w stanie realnie obronić".
Zełenski kwestionuje NATO
– W tej chwili Europa polega tylko na przekonaniu, że w razie niebezpieczeństwa NATO zadziała. Nikt jednak nie widział realnych działań tego sojuszu. Gdyby Putin postanowił zdobyć Litwę, albo zaatakować Polskę, kto odpowie? W tej chwili NATO istnieje dzięki wierze w to, że działania podejmą Stany Zjednoczone, że nie będą patrzeć z boku, że pomogą. Ale co jeśli nie pomogą? pytał.
Według polityka to te pytania zaprzątają głowy wszystkich europejskich przywódców. – Niektórzy mają lepsze relacje z Trumpem, niektórzy mają nadzieję, że ten problem zniknie, niektórzy zaczęli aktywnie inwestować w produkcję broni, budują partnerstwa, zyskują publiczne wsparcie dla podwyższenia wydatków na obronność. Pamiętajmy jednak, zanim USA nie zaczęły wywierać presji na Europę, to większość krajów nie płaciła nawet 2 proc. PKB na obronność – przypomniał Zełenski.
Prezydent Ukrainy podkreślał, że "Europa musi wiedzieć jak się obronić". – Ale jeśli wysyłacie 40 żołnierzy na Grenlandię, to czemu to ma służyć? Jaki to jest sygnał dla Putina, dla Chin, a co jeszcze ważniejsze – jaki to wysyła sygnał Danii? To jest najważniejsze, to jest wasz bliski sojusznik. Albo oświadczycie, że wasze bazy będą bronić tego regionu przedRosją, Chinami i i ustanowicie takie bazy, albo nie traktujecie tego poważnie – stwierdził.
"Dlaczego Trump może, a Europa nie?"
Ukraiński prezydent podkreślał, że potrzebne są zdecydowane działania. – Jeśli Europa nie będzie postrzegana jako globalna potęga, jeśli jej działania nie będą odstraszać oponentów, to zawsze będzie w trybie reaktywnym. Będzie starała się nadrobić zaległości w obliczu nowych zagrożeń – mówił.Zełenski porównał skuteczność amerykańskiej siły wobec floty cieni z europejską indolencją w tym zakresie. – Europa uwielbia dyskutować nad przyszłością, ale unika podejmowania działań teraz. Działań, które zdefiniują, jak będzie wyglądać nasza przyszłość. Dlaczego prezydent Donald Trump może zatrzymywać tankowce floty cieni, a Europa nie może? Rosyjska ropa jest transportowana wzdłuż europejskich wybrzeży, ta ropa finansuje wojnę i destabilizuje Europę. Więc rosyjską ropę trzeba zatrzymywać, rekwirować i używać na korzyść Europy – mówił.
– Jeśli Europa będzie miała pieniądze, będzie w stanie bronić swoich ludzi. W tej chwili te tankowce zarabiają pieniądze dla Putina, a to znaczy, że Rosja może dalej narzucać swoje chore programy, swoje chore wizje – dodał.