"Prace są kontynuowane". Minister nie posłuchała się Tuska
Jeden z kamieni milowych KPO zakłada wzmocnienie roli PIP w skutecznym egzekwowaniu prawa pracy i ograniczenie segmentacji rynku. Rząd jednak zarzucił prace nad tym projektem. – Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą – przekazał kilka dni temu premier Donald Tusk.
Jak się jednak okazuje, prace nad nowelizacją przepisów dotyczących PIP mają jednak trwać. W piątek potwierdziła to minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
– Prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy są kontynuowane – przekazała i dodała, że w tej chwili prowadzone są konsultacje z Ministerstwem Sprawiedliwości, które mają poprawić pierwotną wersję nowelizacji.
Dziemianowicz-Bąk podkreśliła, że wola kontynuowania reformy wskazuje na "walkę rządu z patologią łamania prawa pracy, z wypychaniem ludzi na samozatrudnienie, pozbawianiem kobiet prawa do zasiłku". W tej sprawie potrzeba porozumienia między koalicjantami.
– My tu gramy wszyscy do jednej bramki, dlatego że potrzebujemy zarówno wzmocnienia i reformy Państwowej Inspekcji Pracy, zgodnie z tym co jest zapisane w Krajowym Planie Odbudowy, zgodnie z tym nad czym do tej pory pracowaliśmy, ale potrzebujemy także (...) żeby wzmocnić ten komponent sądowy, żeby wymiar sprawiedliwości odgrywał tutaj także istotną rolę – wskazała.
Tusk blokuje reformę
Projekt, który został przyjęty na początku grudnia ubiegłego roku przez Stały Komitet Rady Ministrów, zakładał m.in. nadanie PIP możliwości przekształcania na mocy decyzji administracyjnej umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.
Miała być to fundamentalna zmiana wobec obecnego systemu. Do tej pory ewentualne przekształcenie następowało jedynie po wyroku sądu. Na mocy reformy decyzja inspektora pracy wchodziłaby w życie natychmiastowo, a pracodawca dopiero później mógłby ją zakwestionować.