Sądny dzień dla Kaczyńskiego. To grozi prezesowi PiS
Chodzi o prywatny akt oskarżenia, skierowany przez polityka Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Brejzę przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dotyczy on wypowiedzi, która padła na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa w marcu 2024 roku.
Kaczyński kontra Brejza. Dziś wyrok
Prezes Prawa i Sprawiedliwości miał wówczas powiedzieć o eurodeputowanym Koalicji Obywatelskiej: "Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw". Polityk KO zapowiadał wtedy, że złoży przeciwko Kaczyńskiemu pozew za zniesławienie.
W związku ze złożonym przez Brejzę prywatnym oskarżenia Sejm uchylił liderowi PiS immunitet. Za głosowało 236 posłów, przeciwko – 200, a trzech parlamentarzystów wstrzymało się od głosu.
Jeśli sąd uzna dziś, że Kaczyński naruszył przepisy art. 212 Kodeksu karnego o zniesławieniu, będzie to mogło dla niego skutkować zapłatą nawiązki na rzecz pokrzywdzonego w wysokości nawet 50 tysięcy złotych.
Kaczyński po rozprawie. "Oczom nie mogłem uwierzyć"
Po jednej z rozpraw, która odbyła się w listopadzie ubiegłego roku, Kaczyński w mocnych słowach skomentował skład sędziowski wyłoniony do orzekania w jego sprawie.
"Mówicie, że mamy dzisiaj niezależne sądy? Otóż stawiłem się dzisiaj w sądzie – choć stawiennictwo nie było obowiązkowe – i oczom nie mogłem uwierzyć: w sędziowskiej todze zasiadał Tomasz Trębicki, syn działaczki PO – Zofii Trębickiej, byłej dyrektor biura poselskiego Marcina Kierwińskiego... Co więcej, to sędzia awansowany przez p. Żurka na stanowisko prezesa Sądu Rejonowego Warszawa-Środmieście, na co dzień skrajnie zaangażowany politycznie" – napisał polityk na platformie X. "Macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, dlaczego tak bardzo chcieli przejąć wymiar sprawiedliwości?" – spuentował Kaczyński.