Brejza oburzony wyrokiem Kaczyńskiego. Nawiązał do zabójstwa Adamowicza
We wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia podjął decyzję w sprawie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS został oskarżony przez europosła KO Krzysztofa Brejzę o zniesławienie, w związku ze słowami o popełnianie „poważnych i odrażających przestępstw”.
Sąd uznał, że prezes PiS dopuścił się zarzuconego czynu, ale ma on znikomą szkodliwość społeczną. Sprawa została więc umorzona.
Z tym wyrokiem nie może pogodzić się sam Brejza. Polityk nie kryje oburzenia, a słowa Kaczyńskiego powiązał ze sprawą zabójstwa Pawła Adamowicza.
"Kłamstwa i pomówienia J. Kaczyńskiego, to nie jest żadna "nikła szkodliwość społeczna". Słowo idzie krok przed czynem, choćby takim jak zamordowanie Pawła Adamowicza. Szkoda że sąd nie wziął tego pod uwagę umarzając sprawę JK" – napisał polityk Koalicji Obywatelskiej.
O co chodzi w sprawie?
Chodzi o prywatny akt oskarżenia, skierowany przez polityka Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Brejzę przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dotyczy on wypowiedzi, która padła na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa w marcu 2024 roku.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości miał wówczas powiedzieć o eurodeputowanym Koalicji Obywatelskiej: „Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. Polityk KO zapowiadał wtedy, że złoży przeciwko Kaczyńskiemu pozew za zniesławienie.
W związku ze złożonym przez Krzysztofa Brejzę prywatnym oskarżenia Sejm uchylił liderowi PiS immunitet. Za głosowało 236 posłów, przeciwko – 200, a trzech parlamentarzystów wstrzymało się od głosu.
Proces w sądzie
Proces toczył się od jesieni 2025 roku, a zakończył się 13 stycznia tego roku. Po wysłuchaniu mów końcowych sędzia Tomasz Trębicki poinformował, że „ze względu na złożony charakter sprawy” odracza ogłoszenie wyroku do 27 stycznia.
W listopadzie ubiegłego roku prezes PiS tłumaczył przed sądem, że był zobowiązany przez komisję śledczą do przedstawienia wszystkiego, co wie w danej sprawie. Podkreślał, że jako wicepremier zajmujący się m.in. kwestiami bezpieczeństwa uzyskał informacje, że Krzysztof Brejza podjął „działania bezprawne” i „moralnie odrażające”.
Dodał, że informacje te uzyskał od funkcjonariusza publicznego do spraw bezpieczeństwa, a dotyczyły one tego, że wobec Krzysztofa Brejzy użyto Pegasusa w związku z działaniami władz magistratu w Inowrocławiu.