Niemcy się wyludniają. Imigracja nie ma znaczenia
Jak podał Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden, był to pierwszy spadek liczby ludności od 2020 roku. W latach 2011-2024, z wyjątkiem pandemicznego roku 2020, liczba ludności rosła, a przyczyną było zjawisko imigracji.
Teraz trend się odwrócił. Statystycy wskazują, że przyczyną spadku jest malejąca imigracja netto. W 2025 roku do Niemiec przyjechało 220-260 tys. osób więcej niż wyemigrowało. Oznacza to, że saldo migracji było znacznie niższe (o ok. 40 proc.) niż rok wcześniej, kiedy do Niemiec przybyło o 430 tys. osób więcej niż z nich wyemigrowało.
Z tego powodu, ubiegłoroczna imigracja nie była w stanie zrównoważyć obserwowanego od dawna deficytu urodzeń. "Podobnie jak każdego roku od zjednoczenia Niemiec w 1990 roku, również w ubiegłym roku liczba zgonów była wyższa niż liczba urodzeń. Według statystyk zmarło ponad milion osób, a urodziło się ok. 640-660 tys. dzieci" – informuje Deutsche Welle.
Kryzys niemieckiej gospodarki. Poważne ostrzeżenie
Niepokojące sygnały płyną również z niemieckiej gospodarki. Zrzeszenie Niemieckiego Przemysłu (BDI) uważa, że gospodarka Niemiec znajduje się w stanie "swobodnego opadania". Prezes BDI Peter Leibinger ocenił w grudniowej rozmowie z agencją DPA, że przemysł w Niemczech znajduje się aktualnie w "dramatycznym punkcie krytycznym".
– Gospodarka przeżywa najgłębszy kryzys od czasu powstania Republiki Federalnej Niemiec, ale rząd nie reaguje wystarczająco zdecydowanie – ocenił.
W trudnej sytuacji znajduje się przemysł chemiczny, w którym wykorzystanie mocy produkcyjnych zakładów chemicznych wyniosło zaledwie 70 proc. W kryzysie jest też przemysł maszynowy i hutniczy. Z kolei w branży budowlanej wydaje się stabilizować. W przemyśle motoryzacyjnym spodziewany jest wzrost produkcji, ale są za to problemy z zatrudnieniem w tej branży.
– Niemcy potrzebują teraz zmiany polityki gospodarczej z jasnymi priorytetami w zakresie konkurencyjności i wzrostu gospodarczego – powiedział prezes BDI.