"Niespecjalnie wierzę". Szpilka w stronę lidera Polski 2050
O stanowisko ubiegają się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Dotychczasowy lider partii zagroził, że odejdzie, jeśli jego ugrupowanie zostanie "sprywatyzowane" przez jedną z frakcji.
– Jeżeli będzie sytuacja, w której mamy do czynienia z prywatyzacją ugrupowania przez jedną z frakcji... Nie wiedzę innego rozwiązania. Tak, opuszczę Polskę 2050, bo nie będzie to Polska 2050 ani Szymona Hołowni, ani tych wartości, z którymi tę partię zakładałem – zapowiedział na antenie Polsat News.
Kobosko: Hołownia także odpowiada za działania partii
Sytuację wewnątrz partii skomentował w piątek europoseł Polski 2050 Michał Kobosko.
– Niespecjalnie wierzę w to, że pan marszałek mógłby podjąć taką decyzję o pozostawieniu swojego własnego ugrupowania, które zakładał, za które nadal jako przewodniczący, do wyboru nowej przewodniczącej odpowiada – powiedział polityk na antenie Radia Zet.
Jak zaznaczył Kobosko, "to nie jest tak, że to nagle jakieś takie dziecko, które uciekło, urwało się z domu i teraz nie wiadomo, co z nim się dzieje i rodzice za to dziecko nie odpowiadają". – Ojciec tego ugrupowania, Szymon Hołownia, także odpowiada za działania naszej partii, więc jakakolwiek próba odcinania się od tego, co się w tej partii dzieje lub działo... To też jest pytanie o stabilność poglądów – powiedział europoseł Polski 2050.
Hennig-Kloska: Namawiałam Hołownię, by wziął udział w wyborach
Również Paulina Hennig-Kloska odniosła się do postawy, jaką wobec tarć w ugrupowaniu prezentuje były marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
– Przede wszystkim uważam, że Szymon Hołownia zrobił błąd, że nie wziął udziału w tych wyborach i do końca, do 10 grudnia, osobiście namawiałam go, żeby wziął udział w tych wyborach – przyznała minister w piątek na antenie TVN24.
– Nawet grupa posłów zebrała mu podpisy, ponieważ przebywał za granicą, by mógł się zarejestrować – dodała.