Niemiecki dziennik wieszczy koniec Orbana. "Ostatnie chwile"

Dodano:
Premier Węgier Viktor Orban Źródło: PAP/EPA / OLIVIER MATTHYS
Niemiecki dziennik "Die Welt" przekonuje, że Viktor Orban ma niewielkie szanse na utrzymanie władzy na Węgrzech.

12 kwietnia na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. Ogłaszając datę wyborów, prezydent Węgier Tamas Sulyok napisał na Facebooku: "Jednym z filarów demokracji jest prawo do swobodnego wyboru. Zachęcam wszystkich do korzystania z niego!".

"Wiele wskazuje jednak na to, że era Orbana dobiega końca. Po raz pierwszy od 18 lat srogo przegrywa w sondażach. Według kilku instytutów sondażowych od końca 2024 r. Fidesz plasuje się znacznie za opozycyjną Tiszą (Partią Szacunku i Wolności), której przewodzi Peter Magyar" – pisze "Die Welt".

Trzy powody zmiany nastrojów na Węgrzech

Gazeta zauważa, że nawet jeżeli partia premiera wygra, "prawdopodobnie nie osiągnie konstytucyjnej większości – a to już poważnie pokrzyżuje plany Orbana". – Po raz pierwszy we wszystkich segmentach społeczeństwa węgierskiego pojawiła się nadzieja na przełom – wyjaśnia Daniel Hegedues, ekspert odpowiedzialny za Europę Środkową w amerykańskim think tanku German Marshall Fund. Analityk widzi trzy powody tej zmiany. Dużą rolę odgrywa w tym kluczowy czynnik, czyli gospodarka.

– Znaczna część węgierskiej ludności popierała reżim Orbana nie ze względu na ideologiczną bliskość, ale ze względu na dobrobyt. Jednak od czasu kryzysu związanego z pandemią i braku funduszy unijnych wzrost gospodarczy Węgier ulega osłabieniu – ocenia ekspert.

Jako drugi powód Hegedues podaje fakt, że od 2024 r. miało miejsce kilka skandali związanych z pedofilią w systemie opieki nad dziećmi. Dla przywódców konserwatywnego kraju, który przywiązuje dużą wagę do ochrony rodziny i dzieci, oznacza to kryzys moralny i utratę legitymizacji. Trzecim powodem, jaki przywołuje analityk na łamach "Die Welt", jest to, że "po raz pierwszy nie ma rozdrobnionej opozycji. Zamiast tego w wyborach startuje kandydat popierany przez całą opozycję".

Źródło: "Die Welt"
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...