Bosak krytycznie o ruchu Tuska. "KGB to jest na Białorusi, nie w Rosji"
– Zdecydowaliśmy wspólnie z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym i ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych o powołaniu zespołu analitycznego i być może także rozpoczęciu śledztwa, jeśli analizy potwierdzą nasze obawy, w związku ze skandalem pedofilskim w Stanach Zjednoczonych – powiedział premier Tusk we wtorek, przed posiedzeniem rządu.
Ocenił, że "to sprawa zupełnie bez precedensu", która "zajmuje uwagę polskiej opinii publicznej". Epsteina nazwał "organizatorem tego szatańskiego kręgu".
Zapowiedział, że rząd zrobi wszystko, "żeby i ci, którzy są za to odpowiedzialni i ewentualnie pokrzywdzeni, żeby nie tylko widzieli aktywność państwa polskiego, ale żeby też zadośćuczynić, jeśli będzie taka potrzeba i przede wszystkim, żeby skutecznie ścigać tych, którzy dopuszczają się tak koszmarnych zbrodni".
Bosak uważa, że decyzja Tuska nie ma sensu
Ruch premiera skomentował Krzysztof Bosak. "'Donald Tusk, mówiąc o aferze Epsteina, stwierdził także, że "coraz więcej komentatorów i ekspertów zakłada, że jest bardzo prawdopodobne, że była to operacja rosyjskiego KGB – tzw. 'honey trap', słodka pułapka, zastawiona na elity świata zachodniego, głównie USA. (interia). KGB to jest na Białorusi, a nie w Rosji, co podważa jakąkolwiek powagę tego kłamstwa na temat 'ekspertów'. Eksperci nie wiążą Epsteina obecnie z żadną agencją wywiadowczą, bo nie ma na to ani dowodów ani jednoznacznych przesłanek. Jest jedynie mnóstwo domysłów i plotek" – zauważa wicemarszałek Sejmu.
"FBI zaczęło zajmować się Epsteinem 20 lat temu, ale jako przestępcą seksualnym, a nie zagrożeniem wywiadowczym. Te dwa kierunki pracy w FBI są wyraźnie rozgraniczone od lat osiemdziesiątych. Powszechnie znane poszlaki wskazują, że najwięcej powiązań poza USA Epstein miał w Izraelu, stąd powszechne domysły o jego współpracy z izraelskimi agencjami wywiadowczymi, które jak dotychczas nie zostały publicznie potwierdzone dowodami" – wskazuje polityk Konfederacji.
"To, co na razie wynika z jego maili w kontekście powiązań wywiadowczych, to to, że dysponował samolotem, który w przeszłości należał do CIA, co oczywiście może o czymś świadczyć, ale nie musi" – podsumował Krzysztof Bosak.