"Nie jemy, nie pijemy". Ujawniono rozmowę rosyjskiego żołnierza

Dodano:
Rosyjscy żołnierze podczas inwazji na Ukrainę Źródło: PAP/EPA / SERGEI ILNITSKY
Ukraiński wywiad wojskowy przechwycił i upublicznił rozmowę rosyjskiego żołnierza. "Nie jemy, nie pijemy w ogóle. Gdybym się odwrócił na bok, nawet byś mnie nie zauważył" – mówi uczestnik wojny na Ukrainie.

Rozmowa może wskazywać na braki w dostawach żywności. Nie ustalono, z kim wojskowy prowadził rozmowę telefoniczną. Żołnierz skarży się, że znacząco schudł, jest wyczerpany, a mundur "wisi na nim jak wieszaku".

Z jego relacji wynika, że dostawy żywności do jego jednostki praktycznie ustały, a on i jego towarzysze broni muszą korzystać z ograniczonych zapasów, jakie uda im się znaleźć. "Przechwycona rozmowa odzwierciedla rosnący trend opisywany przez ukraiński wywiad: rosyjskie siły frontowe pozostają bez podstawowego wsparcia logistycznego" – czytamy na portalu united24media.

Żołnierz w nagranej rozmowie przyznaje, że jego wygląd zmienił się do tego stopnia, że można rozpoznać go tylko po brodzie. Ukraińscy urzędnicy podkreślają, że podobne relacje powtarzają się w ostatnich tygodniach, co ma świadczyć o spadku morale w rosyjskiej armii.

"Te skargi wskazują na systemowe problemy logistyczne armii rosyjskiej i pokazują niezdolność dowódców do zapewnienia nawet najbardziej podstawowego zaopatrzenia wojskom na linii frontu" – wskazuje ukraiński wywiad wojskowy w swoim oświadczeniu.

Rosjanie użyli amunicji kasetowej

Tymczasem Drużkiwka w obwodzie donieckim na Ukrainie stała się celem ostrzału kasetowego ze strony Rosjan. Śmierć poniosło siedem osób, a co najmniej piętnaście zostało rannych.

Jak przekazał szef Donieckiej Obwodowej Administracji Wojskowej Wadym Filaszin, Rosjanie uderzyli w rynek miasta w środę rano, gdy na targowisku przebywało wieli mieszkańców.

W efekcie tych działań zginęło siedem osób, a piętnaście odniosło obrażenia.

"Oprócz ataku w rejonie rynku, rosyjskie siły zrzuciły na Drużkiwkę dwie bomby lotnicze, które uszkodziły strefę przemysłową, trzy bloki mieszkalne oraz trzy domy prywatne. Służby ratunkowe udzielają pomocy poszkodowanym i usuwają skutki ataku" – podaje rmf24.pl. Władze zaapelowały do mieszkańców o ewakuowanie się do bezpieczniejszych regionów.

Szef Donieckiej Obwodowej Administracji Wojskowej podkreślił, że liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć. Na miejscu służby prowadzą akcję ratunkową i zabezpieczają teren.

Źródło: polsatnews.pl / rmf24.pl, DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...