Izrael gotowy do ataku. Jest jeden warunek
Jak podaje "The Jerusalem Post", powołując się na swoich informatorów w izraelskich służbach bezpieczeństwa, Jerozolima widzi w irańskim programie rakietowym egzystencjalne zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa.
Spotkanie przedstawicieli Izraela i USA. Co ustalono?
Właśnie z tego powodu Izrael poinformował Waszyngton, że jest gotów samodzielnie zaatakować cele w Iranie, jeśli "czerwona linia" w pracach nad pociskami balistycznymi zostanie przekroczona przez Teheran.
"The Jerusalem Post" wskazuje, że w ciągu ostatnich tygodni odbyły się konsultacje izraelskich urzędników odpowiedzialnych za obronność z wysoko postawionymi reprezentantami Stanów Zjednoczonych, którzy odpowiadają za ten sam segment funkcjonowania państwa.
To właśnie podczas tych spotkań przedstawiciele Izraela mieli deklarować gotowość do przeprowadzenia uderzenia na Iran. Celem operacji miałoby być zniszczenie irańskich zdolności rakietowych, a także infrastruktury produkcyjnej Teheranu.
Atak na Iran? "Pentagon bardziej niż gotowy"
Minister obrony USA Pere Hegseth ogłosił na początku lutego br., że Pentagon jest "bardziej niż gotowy", by działać, jeśli Iran odmówi negocjacji z Waszyngtonem nt. swojego programu nuklearnego. Padło nazwisko Donalda Trumpa.
Jak zaznaczył Hegseth w rozmowie z dziennikarzami, "prezydent mówi jasno od początku, tak samo jak przed operacją Midnight Hammer, że Iran nie będzie miał zdolności nuklearnych". – Więc mogą albo negocjować na tym odcinku, albo mamy inne opcje, dlatego istnieje ministerstwo wojny – dodał.
Akcja, do której odwołał się szef Pentagonu, odbyła się latem 2025 roku. Operacja opierała się na zaatakowaniu przez amerykańskie siły irańskich instalacji nuklearnych w czasie, gdy naloty na Iran prowadził także Izrael.