Tusk kłamał ws. RBN? "Trzeciej możliwości nie ma"
W środę w Pałacu Prezydenckim odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Podczas trwającej blisko sześć godzin narady poruszono trzy tematy: program SAFE, zaproszenie Polski do Rady Pokoju oraz rzekome "wschodnie kontakty" towarzysko-biznesowe marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.
Zbigniew Bogucki: Premier albo kłamał dzisiaj albo mi i prezydentowi
W ostatniej części nie wziął udział premier Donald Tusk. Szef rządu wyjaśnił podczas porannej konferencji prasowej, że powodem, dla którego zdecydował się wcześniej opuścić spotkanie był właśnie temat Czarzastego. Jego zdaniem, RBN nie jest miejscem na omawianie kontaktów towarzyskich polityków. Do tej argumentacji odniósł się w programie "Graffiti" Zbigniew Bogucki.
– Rozmawiałem z panem premierem w tej kwestii osobistej, kiedy podszedł do mnie i powiedział, że z uwagi na inne obowiązki musi opuścić Radę, więc albo kłamał dzisiaj premier Tusk, mówiąc o tym, że wyszedł, dlatego że nie chciał uczestniczyć w części dotyczącej marszałka Czarzastego, albo po prostu wczoraj kłamał mnie i panu prezydentowi mówiąc, że ma ważne obowiązki. Trzeciej możliwości nie ma – podkreślił szef Kancelarii Prezydenta RP. Dodał, że Donald Tusk co innego mówi w rozmowach osobistych, a co innego kiedy staje przed kamerami.
– Myślę, że pan premier ma to niestety bardzo trudną przypadłość rozmijania się z prawdą albo po prostu kłamania tak, jak w tym przypadku – podsumował Bogucki.
Tusk ostrzegł prezydenta. "To było bardzo nieostrożne"
Przypomnijmy, że informując o powodach wcześniejszego opuszczenia posiedzenia RBN szef rządu ostrzegł jednocześnie prezydenta Karola Nawrockiego. – Powiem szczerze, to było bardzo nieostrożne ze strony prezydenta Nawrockiego czynić poważne zarzuty z tego, że ktoś obraca się w takim czy innym towarzystwie. Prezydent Nawrocki powinien być szczególnie ostrożny w formułowaniu oskarżeń, że jak się obraca ktoś w złym towarzystwie, to go dyskwalifikuje. Wiecie państwo, o czym mówię – powiedział szef rządu.
Podkreślił jednocześnie, iż na przyszłość będzie radził prezydentowi, aby nie posługiwał się takimi argumentami, gdyż mogą one "w oczywisty sposób" obrócić się przeciwko niemu.