"Nie podobało mi się, jak rozmawiała". Trump o kulisach nałożenia ceł na Szwajcarię
W listopadzie 2025 r. Szwajcaria i USA zawarły porozumienie obniżające cła na szwajcarskie towary (m.in. zegarki, sery, czekoladę) z poziomu 39 proc. do 15 proc. W zamian szwajcarskie firmy zobowiązały się do inwestycji w USA. Szwajcaria i Liechtenstein zniosą również cła na orzechy, niektóre owoce, ryby i owoce morza, chemikalia i napoje spirytusowe – poinformował wówczas przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer.
Wcześniej, w sierpniu, prezydent Donald Trump nałożył na Szwajcarię taryfy wyższe niż na jakikolwiek inny kraj europejski.
Trump: Nie podobał mi się sposób, w jaki rozmawiała
Teraz przywódca USA opowiedział o kulisach swojej decyzji. W rozmowie z Fox Business wspomniał, że kiedyś odebrał "alarmowy telefon od, o ile dobrze pamiętam, prezydent Szwajcarii, i była ona bardzo agresywna. Miła, ale bardzo agresywna". Polityk relacjonuje, że Karin Keller-Sutter powtarzała, że Szwajcaria "jest małym krajem". – Wciąż i ciągle. Nie mogłem się od niej oderwać – kontynuował prezydent. – Cła wynosiły 30 procent i nie do końca podobał mi się sposób, w jaki ze mną rozmawiała, więc zamiast jej obniżyć, podniosłem je do 39 procent – przyznał Trump.
– Później zostałem zasypany pytaniami ze Szwajcarii i pomyślałem: "Wiecie co? Zrobimy coś, co będzie trochę bardziej strawne" – dodał.
Prezydent Szwajcarii Karin Keller-Sutter odeszła z urzędu 31 grudnia, a jej następcą został obecny prezydent, Guy Parmelin.
O tej samej rozmowie telefonicznej prezydent USA wspomniał podczas przemówienia wygłoszonego w zeszłym miesiącu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Trump przedstawił podobny opis rozmowy, dodając, że przywódczyni Szwajcarii "szczerze mówią, po prostu go uraziła".
Demokraci z Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów stwierdzili wtedy, że słowa Donalda Trumpa były przyznaniem, iż jego polityka celna "nie dotyczy bezpieczeństwa narodowego", co często powtarzał.