"Nie widać wstydu". Obama o filmie, który opublikował Trump
Były amerykański przywódca był gościem podcastera Briana Tylera Cohena, a odcinek z jego udziałem został wyemitowany w sobotę.
Obama: Poziom okrucieństwa, jakiego nie znaliśmy
Obama, odnosząc się do poziomu debaty publicznej w USA, stwierdził, że "stoczyła się do poziomu okrucieństwa, jakiego wcześniej nie widzieliśmy".
Gdy prowadzący zauważył: "Zaledwie kilka dni temu Donald Trump zamieścił zdjęcie pana twarzy na ciele małpy", Obama odpowiedział: "Ważne jest, aby dostrzec, że większość Amerykanów uważa takie zachowanie za głęboko niepokojące".
– To prawda, że przyciąga ono uwagę. To prawda, że odwraca uwagę od istotnych spraw – zaznaczył były prezydent Stanów Zjednoczonych.
Jak podkreślił były przywódca, podczas podróży po USA spotyka ludzi, którzy "wciąż wierzą w przyzwoitość, uprzejmość i życzliwość".
Były prezydent: To zostało utracone
– W mediach społecznościowych i w telewizji trwa coś w rodzaju cyrkowego spektaklu – zauważył Barack Obama.
Były prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że "nie widać już żadnego wstydu u ludzi, którzy kiedyś uważali, że należy zachować pewne standardy, poczucie taktu i szacunek dla urzędu". – To zostało utracone – dodał.
Co ciekawe, w swojej wypowiedzi Obama nie wymienił Trumpa z nazwiska.
Biskupi żądają przeprosin od Trumpa
W lutym br. dwóch hierarchów katolickich w USA wezwało prezydenta Donalda Trumpa do przeprosin za opublikowanie rasistowskiego filmu w mediach społecznościowych.
Arcybiskup Chicago, kardynał Blase Cupich, i arcybiskup Detroit, Edward Weisenburger, opublikowali w poniedziałek (czasu lokalnego) oświadczenia, w których skrytykowali wypowiedzi rzecznika Białego Domu, który nazwał krytykę memu "fałszywym oburzeniem" mediów.
"Nasze zszokowanie jest prawdziwe. Podobnie jak nasze oburzenie. Jedynie jednoznaczne przeprosiny – skierowane do narodu i poniżonych osób – są do przyjęcia" – stwierdził kard. Cupich w swoim oświadczeniu. Abp Weisenburger wezwał Trumpa do "publicznego przeproszenia z pełną odpowiedzialnością". Bardzo niepokojące jest to, że prezydent Stanów Zjednoczonych lub jego współpracownicy "uważają rasistowskie memy za humorystyczną lub odpowiednią formę wyrazu w dyskursie politycznym".