Śmiszek: Przeciw programowi SAFE może być tylko zdrajca albo głupiec
W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął ustawę wdrażającą program SAFE. Liczne wątpliwości wobec inicjatywy ma prezydent Karol Nawrocki. Koalicja przekonuje, że realizacja założeń SAFE jest konieczna dla bezpieczeństwa Polski.
"W programie SAFE jak w soczewce skupiają się wszystkie obsesje prawicy, ale też geopolityka. Nie jestem zaskoczony, że PiS i Konfederacja tak mocno gardłują przeciwko SAFE. Pracowaliśmy nad jego rozwiązaniami w Parlamencie Europejskim i widzieliśmy potężny amerykański lobbing. Amerykanie byli super obecni, bo to w końcu łakomy kąsek. To 150 mld euro, z czego ponad 40 mld, czyli prawie 200 mld zł, tylko dla Polski. Ten wielki kawał tortu mógł zostać wydany w USA, ale nie będzie, bo będzie wydawany np. w Polsce" – mówił w "Super Expressie" eurodeputowany Lewicy Krzysztof Śmiszek.
Śmiszek kpi z obaw o warunkowość wypłaty środków z SAFE
Pytany, czy "Ameryka się obawia, że Unia uniezależni się od niej w kwestii przemysłu zbrojeniowego", europoseł odparł, że tak właśnie jest. "I właśnie dlatego w programie SAFE ta wielka polityka się spotyka, bo spotykają się wielkie wpływy różnych mocarstw. Dobrze, że przetrwaliśmy ten amerykański lobbing i uchwaliliśmy w Brukseli te przepisy. A to co podnosi dziś PiS, to wg mnie wymyślone naprędce argumenty o tym, że w SAFE są bezpieczniki praworządnościowe. No są! Są, bo są także w każdym innym programie i każdym innym funduszu Unii Europejskiej. W wieloletnich ramach finansowych także mamy zasadę warunkowości" – wskazuje.
Śmiszek przekonuje, że "warunkowosć" dotyczy wyłącznie prawidłowości wydatkowania pieniędzy w ramach danego programu. "Oczywiście. I Węgrom właśnie wstrzymano SAFE, bo nie ma tam bezpieczników dotyczących korupcji. Jeśli zgadzamy się, że każdy kraj Wspólnoty dostał jakąś pulę pieniędzy, to Unia musi mieć pewność. To nie jest tak, że dajemy pieniądze i każdy może sobie robić z nimi, co chce. Na polski SAFE zrzucili się Hiszpanie, Portugalczycy, Szwedzi czy Belgowie i oni chcą mieć kontrolę. Tak samo jak Polska chce mieć kontrolę nad tym, jak oni wydają te pieniądze. Trzeba stanowczo odrzucić ten bełkot PiS-u i te bałamutne argumenty, że Unia jakoś nadzwyczajnie się tu zafiksowała na praworządności. Nie! (…) SAFE to nie jest jakiś specjalny program pod specjalnym nadzorem!" – mówi polityk.
"To pytanie o to, czy chcemy być w UE"
"W tle całej dyskusji o SAFE kryje się pytanie podstawowe o to, czy chcemy być dalej w Unii czy nie. To na końcu pan prezydent weźmie na siebie wielką odpowiedzialność. Zdecyduje czy wpompować setki miliardów złotych w polską obronność czy też nie. Chciałbym żeby jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych, po ewentualnym wecie tej ustawy, staną oko w oko z żołnierzami, z generałami i powiedział, że przecież jesteśmy 20. gospodarką świata, więc nie potrzebujemy 200 mld zł na dozbrojenie armii" – wskazał europoseł Lewicy.
Według Krzysztofa Śmiszka weto prezydent byłoby "szokiem i tragedią dla polskiej obronności". Polityk ocenia, że "to byłaby decyzja nie mająca żadnego usprawiedliwienia".