PiS nie otrzymałby pieniędzy z SAFE? Szczere słowa Tuska o UE

Dodano:
Premier Donald Tusk przemawia w siedzibie GPW Źródło: PAP / Rafał Guz
– Pieniądze z KPO i SAFE nie trafiłyby do Polski, gdyby nie przekonanie w Europie i na świecie, że polskie sprawy są w dobrych rękach – przyznaje premier Donald Tusk.

Premier Donald Tusk wygłosił w środę przemówienie w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych. Twierdził, że rok 2026 będzie rokiem przełomu, zachwalał stan polskiej gospodarki oraz nie szczędził ciepłych słów w sprawie programu SAFE.

– Kiedyś skutecznie blokowali środki europejski, teraz chcieliby blokować pieniądze z programu SAFE. Zostawmy ich w świętym spokoju. Chcę powiedzieć, że niemożliwe by to było, te pieniądze z KPO ani funduszy europejskiej z SAFE nie trafiłyby do Polski, gdyby nie przekonanie w Europie i świecie, że polskie sprawy są naprawdę w dobrych rękach – mówił szef rządu.

Premier Tusk dodał, że ma na myśli nie tylko rząd, ale również wszystkich, którzy swoją energię wkładają w rozwój gospodarki.

Jednak nie dosłownie "polski przemysł zbrojeniowy". Do kogo trafią pieniądze?

W pierwotnych przekazach medialnych przedstawiciele rządu podkreślali, że ponad 80 proc., środków z Unii Europejskiej – początkowo pomijano, że to kredyt – "zostanie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym". Opozycja natychmiast podniosła, że w praktyce, biorąc pod uwagę także ekspresowe tempo kontraktowania, nie jest to wykonalne i wyraziła podejrzenia, że w istocie beneficjentem będzie przede wszystkim rozbudowany niemiecki przemysł zbrojeniowy.

Okazuje się, że rzeczywiście wbrew początkowym komunikatom, nie chodzi o polski przemysł zbrojeniowy w sensie dosłownym. Wcześniej wspomniał o tym minister Władysław Kosiniak-Kamysz, teraz potwierdziła pełnomocnik ds. SAFE.

W programie w Radio Zet precyzyjnie dopytywała o tę kwestię Beata Lubecka. – Czy te pieniądze mają trafić do firm z siedzibą w Polsce, czy będzie to obejmować firmy stricte polskie, bez kapitału zagranicznego. Jak to ma wyglądać?

Dla nas to – i o tym mówił pan premier Kosiniak-Kamysz – jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki w Polsce, zatrudnia Polaków, my ją kwalifikujemy jako polską – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.

Prowadząca jeszcze raz poprosiła o jasne doprecyzowanie. – Czyli de facto nie musi mieć polskiego kapitału – zauważyła.

Nie, ważne, że wpływa na naszą gospodarkę – przyznała otwarcie polityk.


Źródło: DoRzeczy.pl / X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...