Podatek zdrowotny zamiast składki? Minister zabrała głos
Szefowa resortu przyznała w piątek na antenie Radia Zet, że zna "wstępne założenia tego planu". Jak zapowiedziała, 24 lutego weźmie udział w spotkaniu z klubem parlamentarnym Lewicy.
– Było przenoszone, ale ze względów też jakby terminarza sejmowego, także mam nadzieję, że 24 lutego będziemy rozmawiali i zapoznam się ze szczegółami, również w obecności pana ministra finansów – podkreśliła Sobierańska-Grenda.
Minister zdrowia chce "przejrzeć system"
Minister przyznała, że jest zwolenniczką "tego, żeby przejrzeć ten system", w którym istnieją grupy zawodowe niepłacące składek zdrowotnych. – Zresztą ten wniosek był podnoszony na zespole trójstronnym przez "Solidarność", która wnioskowała o to, żeby faktycznie te pieniądze, które powinny spływać z grup uprzywilejowanych, były objęte dotacją z budżetu państwa – powiedziała szefowa resortu zdrowia.
– To nie są decyzje ostatecznie wypracowywane przez Ministerstwo Zdrowia, więc na pewno zniesienie uprzywilejowania to jest wypracowanie decyzji przez rząd – przyznała Sobierańska-Grenda, zapytana o możliwe ograniczenia liczby uprzywilejowanych, niepłacących składki zdrowotnej.
Jak dodała minister: "My takiego przeglądu dokonujemy, więc na pewno poszukujemy wspólnie z Ministerstwem Finansów rozwiązań na to, żeby dotacja jednak do budżetu NFZ-u również wpływała".
Co z porodówkami? Sobierańska-Grena komentuje
Pod koniec ubiegłego roku w całej Polsce czasowo zamkniętych zostało kilkadziesiąt oddziałów szpitalnych, w tym głównie położniczo-ginekologicznych. Ciężarne kobiety mają rodzić na SOR-ach.
Jak się okazuje, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda nie wyklucza, że zamykane będą kolejne oddziały położnicze. Jej zdaniem, decydująca jest tutaj demografia.
– Myślę, że nie możemy uciekać od tego, że demografia jest taka, jaka jest. W związku z tym na pewno takie procesy, jeżeli będą niezbędne, pewnie należy się ich spodziewać. My zabezpieczamy kobiety tym, że profesjonalna obsługa położnej, miejsce do takich narodzin, które gdyby nie dojechała, gdyby była taka potrzeba, powinny być zabezpieczone – powiedziała szefowa resortu zdrowia.