"Uzurpacja". Tradycjonalista uderza w Bractwo św. Piusa X
W analizie, opublikowanej na stronie internetowej wydawanego przez nie kwartalnika "Sedes Sapientiae", polemizuje on z podnoszonym przez Bractwo Kapłańskie św. Piusa X (FSSPX) argumentem, że w episkopacie z samej natury istnieje „doskonała separacja” między władzą święceń, przekazywaną w obrzędzie święceń, i władzą jurysdykcji, przekazywaną w Kościele łacińskim decyzją papieża, a w katolickich Kościołach wschodnich decyzją ich synodu. W tym sensie schizma polegałaby jedynie na przekazaniu władzy jurysdykcji bez zgody papieża, jak było w przypadku biskupów chińskich począwszy od lat 50. XX wieku. Natomiast samo przekazanie władzy święceń stanowiłoby co najwyżej nieposłuszeństwo, będące w niektórych wypadkach dopuszczalne, gdyż usprawiedliwione stanem wyższej konieczności. Jednak, argumentuje o. de Blignières, takie rozumowanie nie jest poprawne, i to z kilku powodów.
Władza święceń a władza jurysdykcji
Po pierwsze, kandydat do święceń biskupich jest wyznaczany przez władzę kościelną. "Z prawa Bożego biskupi, nawet rozproszeni, są jednym ciałem ustanowionym w Kościele" – pisał o. Victor-Alain Berto, teologiczny ekspert abp Marcela Lefebvre’a w czasie Soboru Watykańskiego II. Dołączanie kogoś do tego ciała jest aktem jurysdykcji. W pierwszym tysiącleciu istnienia Kościoła kandydata zwykle wyznaczali biskupi danej prowincji kościelnej. Nie istniał "mandat apostolski", ale sakra biskupia udzielona wbrew woli własnego patriarchy, lub tym bardziej papieża, była aktem schizmatyckim. W katolicyzmie od dawna to papież dokonuje wyboru kandydata (w Kościele łacińskim) lub taki wybór zatwierdza (w katolickich Kościołach wschodnich). A biskup, który wyświęca biskupa bezprawnie wyznaczonego (czyli nie przez papieża lub synod katolickiego Kościoła wschodniego), nawet jeśli nie zamierza przekazywać temu duchownemu jurysdykcji, uzurpuje sobie jurysdykcję, wyznaczając tego księdza na biskupa. Stanowi to nieposłuszeństwo w poważnej materii i zgodnie z kryterium wysuniętym przez samych obrońców święceń biskupich w FSSPX ("schizma jest jedynie uzurpacją jurysdykcji") jest w istocie aktem schizmatyckim.
Po drugie, separacja między władzą święceń i władzą jurysdykcji nie jest całkowita. Oczywiście, istnieją biskupi nie posiadający aktualnie jurysdykcji, ale wszyscy mają, na mocy sakry, wynikającą z prawa Bożego zdolność do tej jurysdykcji, w przeciwieństwie do zwykłych księży. W samej godności biskupiej zachodzi relacja do Ciała mistycznego [Kościoła – KAI], która nie sprowadza się do władzy udzielania święceń czy bierzmowania ochrzczonych. Relacja ta obejmuje władzę nauczania i rządzenia, „naczelną i niemal królewską”, według św. Tomasza z Akwinu. Jednak władza ta aktualizuje się i staje się skuteczna jedynie przez wyznaczenie do niej i sprawowanie rządów nad określonymi podmiotami. Domaga się tego wyznaczenia i jest do tego wewnętrznie przyporządkowana przez samą wolę Chrystusa do tego stopnia, że przeznaczenie do jurysdykcji wpisuje się w samo pojęcie episkopatu. Wewnętrznie sprzeczne byłoby wyobrażanie sobie biskupa niemającego żadnego związku z rządami w Kościele. Prawda ta jest niezależna od kwestii sakramentalności episkopatu.
Każdy kto otrzymuje święcenia biskupie bez wyznaczenia przez papieża lub synodu katolickiego Kościoła wschodniego, otrzymuje duchową władzę nieodłącznie przypisaną do rządzenia Kościołem, moc zarezerwowaną w prawie Bożym dla tych, którzy w Kościele sprawują władzę. Jest w tym poważna niegodziwość, idącą po linii schizmy. Dlatego Pius XII nazywa takie święcenia biskupie "bardzo poważnym atakiem na samą jedność Kościoła".
Po trzecie, do schizmy dochodzi kiedy święcenia są udzielane z zamiarem uniknięcia jurysdykcji papieskiej lub komunii Kościoła powszechnego. Tak było w przypadku utworzenia chińskiego "Kościoła patriotycznego". To samo dokonało się przez święcenia udzielone przez abp. Lefebvre’a 30 czerwca 1988 roku i co jest planowane w związku z sakrami biskupimi zapowiedzianymi na 1 lipca 2026 roku. Być może nie mają one na celu przekazania jurysdykcji, ale mają na celu uchylenie się od jurysdykcji: ucieczkę od "władz modernistycznych", aby przeprowadzić "operację przetrwania Tradycji" poza strukturami hierarchicznymi. Motyw dany tym święceniom niewątpliwie zawiera w sobie oddzielenie się FSSPX od biskupów Kościoła katolickiego. Stwierdza bowiem, iż te konsekracje biskupie są aktem niezbędnym dla Kościoła ze względu na "stan wyższej konieczności", ponieważ obecna sytuacja, czyli powszechna i trwała inwazja modernizmu na umysły ludzi Kościoła, wymaga dla uświęcenia i zbawienia dusz episkopatu prawdziwie katolickiego i wolnego od błędów Soboru Watykańskiego II, których w rzeczywistości nie można znaleźć poza dziełem zainicjowanym przez abp. Lefebvre’a. To dlatego Jan Paweł II w motu proprio "Ecclesia Dei" z 1988 roku słusznie pisał o "akcie schizmatyckim". Chodziło bowiem nie tylko o wyniesienie do biskupstwa kilku księży, ale deklarowanym celem było zapewnienie możliwości udzielania sakramentów i nauczania w sposób niezależny od hierarchii katolickiej, papieża i biskupów pozostających z nim w komunii. I rzeczywiście FSSPX od 1988 roku, a jeszcze bardziej od 2018 roku, kiedy jego przełożonym generalnym został ks. Davide Pagliarani, zachowuje się tak, jakby nie było podporządkowane hierarchii katolickiej. Nie prosi o żadne zezwolenia (oprócz skorzystania z bazyliki w czasie pielgrzymki) dla swej działalności duszpasterskiej, apostolskiej czy nauczania. Nie przestrzega żadnych poleceń hierarchii. Nie przyjmuje żadnego dokumentu Magisterium Kościoła wydanego po 1962 roku, a nawet jest czasem tym bardziej krytyczne, gdy zawiera on dobre elementy, gdyż mogą być „pułapkami” (np. Katechizm Kościoła Katolickiego, encyklika "Veritatis splendor", deklaracja "Dominus Jesus").
Bractwo św. Piusa X orzeka o nieważności małżeństwa
O. Louis-Marie de Blignières zwraca uwagę, że co gorsza, FSSPX przyznaje dyspensy od przeszkód do zawarcia małżeństwa i samo orzeka o nieważności jego zawarcia, co jest wyraźnym przypisaniem sobie władzy jurysdykcji. W 1991 roku, jeszcze za życia abp. Lefebvre’a, poprzez stworzenie Komisji św. Karola Boromeusza, przyznało sobie "władzę związywania i rozwiązywania" wobec swoich wiernych (a potencjalnie nad wszystkimi katolikami), uzurpując sobie władzę jurysdykcji, którą może dać tylko papież. W maju 2017 roku ośmiu dziekanów Dystryktu Francji FSSPX i trzej przełożeni zakonni stwierdzili, że nadal będą uznawali jedynie tę Komisję za ostateczną instancję w sprawach małżeńskich.
Po czwarte, definicja schizmy, dawana przez obrońców święceń biskupich w FSSPX jest niepełna. Ograniczają oni schizmę do relacji z władzą kościelną, zapominając o jej innym wymiarze: naruszeniu komunii między wiernymi, o czym przypomina św. Tomasz z Akwinu, pisząc w "Sumie teologicznej", że schizmatykami nazywamy tych, którzy odmawiają poddania się Najwyższemu Kapłanowi [papieżowi – KAI] i odmawiają wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi jego prymat. Tymczasem FSSPX właśnie twierdzi, że jest oddzielone od innych członków Kościoła. Ks. Pagliarani w 2016 roku za "obiektywny fakt" uznawał, że "życie katolickie w oficjalnych strukturach jest obecnie niemożliwe". Przełożeni Bractwa domagają się od swoich wiernych, by nie uczestniczyli w nabożeństwach instytutów powstałych po wydaniu motu proprio "Ecclesia Dei" [skupiających tych tradycjonalistów, którzy pozostają w łączności ze Stolicą Apostolską – KAI], a przynajmniej nie przyjmować tam Komunii świętej. Muszą oni zdystansować się nie tylko od wiernych, którzy uczęszczają na liturgie w nowym obrządku [według Mszału wprowadzonego po Soborze Watykańskim II – KAI], ale także od ich "sojuszników", aby nie dać się skazić duchem "modernistycznym", jaki ci ostatni mają przekazywać. Kapłani, którzy uczestniczą w ceremonii religijnej "sojuszników", muszą być obecni poza chórem, a w każdym razie bez chóralnego stroju, tylko w sutannie. Wierni lub księża, którzy przestrzegają tych dyrektyw, nie zachowują się jak należący do Kościoła, bo jak przypomniał "wielki teolog Kajetan" [włoski kardynał Tommaso de Vio, zwany Kajetanem – KAI]: "Jest schizmatykiem ten, kto nie chce działać jako część Kościoła. Bez względu na powody, gdy tylko odmówimy zachowywania się jako część jednego Kościoła katolickiego, popadamy w schizmę. Jakkolwiek różne byłyby przyczyny i namiętności, które popychają chrześcijan do wycofywania się ze wspólnoty, do chęci uświęcania się i bycia uświęconym, do pouczania i bycia pouczanym, do przewodzenia i bycia prowadzonym […], już nie jako części Kościoła katolickiego, ale jakby sami byli odrębną «całością», są schizmatykami".
"Atak na jedność Kościoła"
Te cztery powody – zaznacza o. de Blignières – pokazują, że sakra biskupa bez mandatu papieskiego, a tym bardziej wbrew wyraźnej woli papieża, są nielegalne i stanowią bardzo poważny atak na jedność Kościoła. Dokonywane z zamiarem uniknięcia jurysdykcji papieża i biskupów, stanowią "akt schizmatycki". Fakt, że grupa, którą stworzyli, odmawia wspólnoty hierarchicznej, jest wyraźnym potwierdzeniem tej zamierzonej dysydencji.
Podzielając pogląd o "dramatycznej sytuacji kryzysowej" w Kościele katolickim, która sprawia, że „zdezorientowani szeregowi wierni trzymają się księży, którzy udzielają sakramentów w ich tradycyjnej formie”, duchowny przestrzega, że "nie zwalcza się błędu innym błędem, ani herezji schizmą".
Bractwo św. Wincentego Ferreriusza skupia księży tradycjonalistycznych pozostających w pełnej jedności ze Stolicą Apostolską. Założone w 1979 roku przez ks. Louisa-Marie de Blignières'a, początkowo głosiło sedeprywacjonizm [odmawiający papieżom, począwszy od Pawła VI, władzy wynikającej z ich urzędu z powodu popadnięcia w herezję modernizmu – KAI], ale później pojednało się z Stolicą Apostolską i stało się w 1988 roku instytutem religijnym na prawie diecezjalnym. Jego siedzibą jest klasztor św. Tomasza z Akwinu w Chémeré-le-Roi koło Laval, w północno-zachodniej Francji. Liczy 22 zakonników, w tym 14 księży. Od 1982 roku wydaje kwartalnik "Sedes Sapientiae".