"Uderzają w piwo, milczą o małpkach". Związkowcy stawiają pytania
To jedno z kilku stanowisk związkowców branży browarniczej przesłanych w ostatnich dniach do parlamentarzystów. Pracownicy biją na alarm w związku z planowaną nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości. W ich ocenie proponowane zmiany to bezprecedensowe uderzenie w branżę piwowarską, a pośrednio – w polską tradycję, miejsca pracy i lokalne społeczności.
"Najgłębszy spadek od 1989 roku"
Związkowcy przypominają m.in., że branża piwna już od 2019 roku znajduje się w trwałym trendzie spadkowym. "Skumulowany ubytek wolumenu sprzedaży przekroczył 5 mln hektolitrów, co oznacza spadek o około 13 proc"., a sam rok 2025 przyniósł – jak wskazują – "najgłębszy spadek od 1989 roku". Jak podkreślają, dla regionów takich jak Śląsk nie są to wyłącznie statystyki. "Oznacza to bezpośrednie ryzyko redukcji zatrudnienia i destabilizacji lokalnych społeczności" – podkreślają. Wskazują jednocześnie, że browary często są jednymi z najważniejszych pracodawców w mniejszych ośrodkach, a wokół nich funkcjonują całe łańcuchy dostaw: rolnictwo, transport, handel oraz gastronomia.
Jeszcze mocniej wybrzmiewa ton Krajowej Sekcji Piwowarskiej NSZZ "Solidarność". Związkowcy piszą wprost o "głębokim niepokoju związanym z ogłoszonymi projektami ustaw, które mogą mieć bardzo negatywny wpływ na sytuację sektora browarniczego, a w konsekwencji na naszych pracowników, współpracowników i ich rodziny".
"Nie ulegajmy presji lobby spirytusowego"
Najwięcej emocji wśród osób związanych z piwowarstwem budzą zapisy dotyczące całkowitego zakazu reklamy piwa – w tym również bezalkoholowego 0,0 proc. Związkowcy wskazują, że to właśnie segment piw bezalkoholowych był jedynym obszarem, który pozwalał branży dostosowywać się do zmieniających się realiów i realnie ograniczać konsumpcję alkoholu. "Piwa bezalkoholowe są realną alternatywą dla alkoholu i przyczyniają się do ograniczenia jego spożycia" – alarmują.
Związkowcy zwracają uwagę także na wyraźną asymetrię w debacie publicznej. Podkreślają, że mimo systematycznego spadku konsumpcji piwa, równolegle obserwowany jest wzrost spożycia alkoholi wysokoprocentowych, w tym wyrobów sprzedawanych w małych pojemnościach, tzw. "małpek". "Jednocześnie obserwowany jest wzrost spożycia alkoholi wysokoprocentowych, w tym wyrobów spirytusowych sprzedawanych w małych pojemnościach – mimo ich całkowitego zakazu reklamy" – piszą pracownicy Browarów Książęcych w Tychach. W ich ocenie dalsze ograniczanie rynku piwa może paradoksalnie prowadzić do niezamierzonego przesunięcia konsumpcji właśnie w stronę mocniejszych trunków.
W jednym z pism autorzy mówią wprost o "kłamliwej kampanii sponsorowanej przez branżę spirytusową" i apelują o "nieuleganie presji lobby spirytusowego". Ich zdaniem działania legislacyjne uderzają przede wszystkim w piwo – produkt o niższej zawartości alkoholu – podczas gdy problem nadużywania mocnych alkoholi pozostaje poza realnym polem regulacyjnego zainteresowania. "Dyskusja wokół projektów ustaw (…) wydaje się być prowadzona wyłącznie w celu dalszego pogarszania warunków funkcjonowania branży piwowarskiej" – pisze NSZZ Krajowy Sekretariat Przemysłu Spożywczego i Rolnictwa NSZZ "Solidarność". Związkowcy dodają, że takie podejście pomija rzeczywiste źródła problemów i prowadzi jedynie do "rozgłosu i sukcesu propagandowego".
Branża na zakręcie w najgorszym roku od dwóch dekad
Alarm związkowców nie pojawia się w próżni. Jak podał w połowie lutego Związek Browarów Polskich, podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej, rok 2025 był dla piwowarstwa najtrudniejszy od ponad 20 lat. Sprzedaż piwa spadła o 5,5 proc. ilościowo i 4,1 proc. wartościowo, a trend spadkowy utrzymuje się nieprzerwanie od 2019 r. – z łącznym ubytkiem przekraczającym 5 mln hektolitrów. Według wszelkich dostępnych analiz, spada konsumpcja piw alkoholowych, a jedyny rosnący segment – piwa bezalkoholowe – zwiększył sprzedaż jedynie o ok. 3 proc., znacznie wolniej niż w poprzednich latach. Jednocześnie branża zmaga się z rosnącą akcyzą (wzrost o blisko 47 proc. od 2019 r.), kosztami systemu kaucyjnego i ryzykiem nowych obciążeń podatkowych. W tym momencie – jak wskazują przedstawiciele sektora – pojawiają się projekty ustaw przewidujące całkowity zakaz reklamy piwa, ograniczenia sprzedaży oraz objęcie restrykcjami nawet produktów bezalkoholowych 0,0 proc.
W ocenie związkowców i przedstawicieli branży to kumulacja czynników, która może doprowadzić do dalszych zamknięć browarów i redukcji zatrudnienia. Tym bardziej że – jak podnoszą – dyskusja koncentruje się na piwie, podczas gdy problem leży jednak w sprzedaży wysokoprocentowych alkoholi.