"Nie trzeba było być jasnowidzem". Przydacz: Rząd miał wiedzę
Atak USA i Izraela na Iran doprowadził do zamieszania na rynkach. Również w Europie ceny paliw zaczęły gwałtownie rosnąć. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapewniał w poniedziałek rano w programie "Graffiti" na antenie Polsat News, że od pierwszych dni wojny na Bliskim Wschodzie rządzący prowadzą analizę sytuacji na rynku ropy. – Widzimy, że zmienność jest potężna, ceny ropy w ostatnich dniach poszły mocno do góry – podkreślił.
– Wszystkie rozwiązania są oczywiście przez nas analizowane i będziemy podejmować, jak zawsze gdy jest taka potrzeba, stosowne działania. Nasz rząd nigdy nie uchyla się od podejmowania działań, które mogą pomóc Polakom w trudnych sytuacjach – mówił.
Tusk: Nie dopuszczę do tego
Podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk zapewnił, że dostawy paliwa w Polsce są zabezpieczone. – Nie dopuszczę do tego, żeby ktokolwiek zarobił na sytuacji krytycznej. My nie mamy wpływu na ceny paliw na świecie. Z całą pewnością inny Donald ma realny wpływ na to, co się dzieje z paliwami na świecie. Także tam proszę kierować pytania, a nie do skromnego polskiego Donalda – powiedział szef rządu.
– Szukamy ostrożnych narzędzi tak, żeby te ceny [paliw – przy. red.] nie wystrzeliły ponad to, co dzieje się wokół nas. W Polsce paliwa nie będą dwa razy tańsze niż u sąsiadów, ale będziemy pilnowali tego, żeby nikt na tym nie zarobił, żeby to było działanie rozsądne. I czekamy na spełnienie tej obietnicy, że wojna zaraz się skończy i ceny wrócą do normy – podkreślił.
Przydacz: Rząd miał wiedzę
Głos w sprawie zabrał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. "O możliwej niestabilnej sytuacji w regionie Zatoki Perskiej mówiło się od tygodni. Rząd miał wiedzę. Z pewnością bardziej szczegółową niż zwykli obywatele. Nie trzeba było być jasnowidzem, aby przewidzieć wzrost cen paliw. Jak rząd przygotował siebie i Polaków na tę sytuację?" – skomentował za pośrednictwem platformy X.