Kolejni politycy krytykują von der Leyen. "Poczuła się jeszcze bardziej Cesarzową Europy"
Przewodnicząca Komisji Europejskiej niemiecka polityk Ursula von der Leyen odbyła w poniedziałek rozmowę telefoniczną z kierownictwami politycznymi państw Bliskiego Wschodu.
Bardella krytykuje Ursulę von der Leyen
Jordan Bardella zwrócił uwagę, że polityk, mimo braku jakichkolwiek uprawnień w zakresie dyplomacji, wystąpiła jako reprezentantka Europy, co wyraźnie wybrzmiało na jej konferencji z ambasadorami UE oraz w komunikacie opublikowanym po wspomnianej rozmowie.
Prawdopodobny kandydat Zjednoczenia Narodowego we francuskich wyborach prezydenckich w 2027 roku podkreślił, że von der Leyen swoim działaniem narusza suwerenność państw członkowskich Unii. "Nie do zniesienia jest to, że Komisja Europejska za każdym razem, gdy wybucha kryzys, próbuje przejąć nowe uprawnienia!" – napisał europoseł i jeden z czołowych polityków francuskiej prawicy na platformie X.
Szydło: "Cesarzowa Europy" wypowiada się w imieniu UE
Podobnymi spostrzeżeniami podzieliła się była polska premier a obecnie eurodeputowana Prawa i Sprawiedliwości Beata Szydło, która wielokrotnie zwracała uwagę, że Komisja Europejska prowadzi politykę łamiąc własne traktaty, a von der Leyen porusza się poza przyznanymi jej prawem kompetencjami.
"Ursula von der Leyen w ostatnich dniach poczuła się jeszcze bardziej «Cesarzową Europy». Zaczęła wydzwaniać – bez zgody, czy nawet konsultacji z szefami europejskich rządów – do przywódców krajów Zatoki Perskiej i wypowiadać się w imieniu Unii Europejskiej. A przecież von der Leyen nie ma żadnych uprawnień do reprezentowania Unii na zewnątrz. Żadnych" – przypomniała Szydło.
"«Cesarskie» zachowania von der Leyen budzą coraz większe oburzenie w europejskich stolicach. Pytanie, czy to oburzenie przełoży się na coś więcej? Do tej pory europejscy liderzy pozwalali von der Leyen na wszystko. Czy w końcu przejrzeli na oczy i zobaczyli, co wyprawia szefowa KE?" – zastanawia się była szefowa polskiego rządu.
Według prestiżowego lewicowego portalu "Politico" sygnały o irytacji wśród niekiedy nawet czołowych europejskich polityków rzeczywiście się pojawiają.