"Ekspertka" TVP "fact-checkingowała" opinię? Fala komentarzy
W sieci tzw. wiralem, czyli materiałem, który zyskuje dużą popularność, stała się wymiana zdań rzecznika prasowego Konfederacji Wojciecha Machulskiego z politolog prof. Renatą Mieńkowską-Norkiene z UW i Team Europe Direct.
Celem programu "Kłamstwo nie przejdzie" jest według jego autorów sprawdzanie zgodności z prawdą twierdzeń zaproszonych gości przez osoby będące ekspertami. Propozycja TVP Info wpisuje się w popularny ostatnio trend tzw. fact-checkingu i konfrontowania politycznych tez z rzeczywistością.
Stanowski: Wcisnęła przycisk zanim Machulski powiedział "na szczęście"
Tym razem doszło jednak do zdumiewającej sytuacji, a zdaniem komentujących całą sytuację internautów po prostu do blamażu występującej w roli eksperta naukowiec.
Całe zajście skomentowali również niektórzy politycy i dziennikarze, między innymi szef Krzysztof Stanowski. "Chciałem zwrócić uwagę, że ta pani nie dość, że jest zdrowo odklejona, to jeszcze kłamie, bo wcisnęła przycisk zanim padły słowa «na szczęście»" – zwrócił uwagę szef Kanału Zero.
"Najlepszy jest tekst: «Ja jeszcze nic nie zdążyłem powiedzieć»" – dodał, przywołując słowa Machulskiego.
Semka: Na razie to medialny show pseudo-TVP, ale...
"Ten film najwięcej mówi o nauczaniu studentów przez panią doktor habilitowaną. Mamy bowiem wykładowczynię akademicką z największej polskiej uczelni, która opinie ocenia w kategoriach prawda-fałsz, a kryterium oceny jest to, czy zgadza się z opinią" – skomentował szef portalu internetowego Kanału Zero Patryk Słowik.
"Ogłupianie Polaków przez reżimowych "ekspertów" metodą na utrzymanie władzy" – ocenił Filip Memches, publikujący w tygodniku "Do Rzeczy".
Kolejny publicysta "Do Rzeczy" Piotr Semka zwrócił uwagę, że w istocie sprawa jest bardzo poważna. "Warto ten filmik obejrzeć z największa uwagą. Na razie to medialny show w pseudo-TVP mający piętnować «myślozbrodnie». Ale jak wejdzie nowe prawo ścigające karnie odmienne opinie o UE to takie panie będą biegłymi w procesach gdzie sądy będą wymierzać dotkliwe kary" – napisał.
Gość występująca jako ekspert "fact-checkingowała" opinię
– Musimy stawiać przede wszystkim na interes Polski, a nie żadnego innego państwa czy wyimaginowanego państwa o nazwie Unia Europejska, ponieważ takie państwo na szczęście jeszcze nie istnieje – na te słowa polityka Konfederacji zareagowała Mieńkowska-Norkiene, zgłaszając potrzebę sprostowania jego wypowiedzi.
– Tak, bo ja mam problem z pana ostatnim słowem, a właściwie ostatnią frazą, czyli "na szczęście" jeszcze nie ma takiego państwa, jak Unia Europejska i że jest to wyimaginowane coś. Powtarza pan prezydenta? (...) nie jest to państwo oczywiście, ani nie jest też wyimaginowane państwo. Jest to coś bardzo, bardzo konkretnego (...) i jest to wspólnota, w której jesteśmy, więc nie jest to coś zewnętrznego, nie jest to coś wyimaginowanego. Przypominam, że zobowiązuje nas międzynarodowa umowa, (...) którą podpisał Lech Kaczyński. To jest traktat. Polskie społeczeństwo wypowiedziało się w kwestii członkostwa w Unii Europejskiej w referendum (...) W związku z czym albo polskie społeczeństwo sobie wyimaginowało tę wspólnotę w 2003 roku i w 2004 roku, kiedy wstępowaliśmy albo kiedy Lech Kaczyński podpisywał traktat – powiedziała profesor.
Machulski określił wypowiedź politolog jako "laudację na cześć Unii Europejskiej", co Mieńkowska-Norkiene określiła mianem "kłamstwa".
– Ja kłamię?! Pani sobie żartuje?! Przecież podobno eksperci tutaj mieli być po to, żeby fakt-checkingować. A pani wyraziła opinię na temat mojej opinii – odparł Machulski.
– Pan powiedział "na szczęście", a to nie jest żadne szczęście — ripostowała politolog.
– Pani się mieni ekspertem? Ale to jest opinia. Mieliśmy rozmawiać o faktach. To jest moja opinia. Mam do niej prawo czy nie? – zapytał rzecznik.