Szef MSZ Węgier wbija szpilę Tuskowi. "Szkoda, że się nie pojawił"
W niedzielę na Węgrzech obchodzone było Święto Narodowe, upamiętniające wybuch rewolucji z 1848 roku. Jako że w tym roku przypadło ono w gorącym okresie kampanii przed wyborami parlamentarnymi stało się ono okazją do politycznych demonstracji dla największych rywali: premiera Węgier, a jednocześnie szefa Fideszu Viktora Orbana oraz lidera opozycyjnej partii TISZA Petera Magyara. Do niedzielnego wydarzenia organizowanego przez drugiego z wymienionych odniósł się za pośrednictwem mediów społecznościowych Donald Tusk.
Szef węgierskiej dyplomacji reaguje na wpis Tuska
"Budapeszt dziś. Wiosna nadchodzi. LENGYEL MAGYAR ket jo barat! (Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki)" – napisał na platformie X Tusk, załączając do swojego wpisu zdjęcie ze zorganizowanego przez Magyara marszu.
Polskiemu premierowi postanowił odpowiedzieć minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto. "Donald Tusk jest bardzo entuzjastycznie nastawiony do wiecu opozycyjnej partii TISZA. Szkoda, że tym razem się nie pojawił. Cztery lata temu był na wiecu opozycji 15 marca. Efekt? Wygraliśmy 20-procentową przewagą…" – napisał w reakcji na wpis Tuska węgierski polityk.
Marsz Orbana. "Musimy wybrać, kto utworzy rząd – ja czy Zełenski"
Przypomnijmy, że swój marsz zorganizował w niedzielę również Viktor Orban. W wydarzeniu na ulicach Budapesztu zgromadziły się dziesiątki tysięcy osób. Wśród nich znaleźli się również Marcin Romanowski – były wiceminister sprawiedliwości oraz Zbigniew Ziobro – były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, którzy otrzymali na Węgrzech azyl polityczny.
Podczas "Marszu Pokoju" głos zabrał węgierski przywódca. Odnosząc się do zbliżających się wyborów stwierdził: "Musimy wybrać, kto utworzy rząd – ja czy Zełenski. Zgłaszam się z należytą skromnością".