Wielki marsz w Budapeszcie. Orban dosadnie zwrócił się do Węgrów

Wielki marsz w Budapeszcie. Orban dosadnie zwrócił się do Węgrów

Dodano: 
"Marsz Pokoju" w Budapeszcie
"Marsz Pokoju" w Budapeszcie Źródło: PAP / EPA
"Marsz Pokoju" organizowany przez Viktora Orbana przeszedł ulicami Budapesztu. "Musimy wybrać, kto utworzy rząd – ja czy Zełenski. Zgłaszam się z należytą skromnością" – powiedział premier Węgier.

Dziesiątki tysięcy osób zgromadziło się w Budapeszcie na zorganizowanym przez premiera Węgier Viktora Orbana „Marszu Pokoju”. Węgrzy obchodzą tego dnia Święto Narodowe, upamiętniające rewolucję z 1848 roku.

W marszu wzięli udział również Marcin Romanowski – były wiceminister sprawiedliwości oraz Zbigniew Ziobro – były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, którzy otrzymali na Węgrzech azyl polityczny.

"Marsz Pokoju" w Budapeszcie. Viktor Orban przemówił

– Wyglądamy dobrze i jest nas wielu. Teraz jesteśmy najwięksi! – mówił, rozpoczynając swoje przemówienie, Viktor Orban.

Premier Węgier powiedział, że jego zdaniem same tłumy nigdy nie wystarczą, wolność może rozkwitnąć tylko dzięki miłości. – Jeśli tłumy zjednoczą się dzięki nienawiści i gniewowi, nigdy nie staną się wolnością, dlatego nigdy nie pozwolimy, by Węgrami rządziła nienawiść i gniew – stwierdził.

– „Niech będzie pokój, wolność i zgoda” – tak zaczyna się 12 punktów marcowej młodzieży – przypomniał. – Uwaga, Bruksela jest dziś również przebrana za Węgrów, ich punkty to „12 punktów niewoli”, dotyczą tego, czego chcą mieszkańcy Brukseli – przestrzegł.

– My, Węgrzy, nigdy nie zaakceptujemy tego, by 12 punktów Węgrów zostało zamienione w Brukselę! (...) Nie pozwolimy, by to, co stworzyliśmy w ciągu 16 lat, zostało sprzedane za 30 brukselskich srebrników – dodał.

Według premiera, Węgry nie zrezygnują z obniżek rachunków za media, systemu wsparcia rodzin ani „najlepszego systemu podatkowego w Europie”.

– My, Węgrzy, wciąż tu jesteśmy, gdy setki brukselskich spadochroniarzy spadają z nieba. Złapiemy ich, otrzepiemy im spodnie i odeślemy z powrotem – mówił.

Zdaniem Viktora Orbana „Węgrzy nie mogą dać się zastraszyć groźbami i blokadą ropy naftowej, a ci, którzy tego chcą, powinni obudzić się wcześniej”.

Następnie odniósł się do konfliktu na Bliskim Wschodzie.

– Iran jest dziewięć razy większy niż Syria – zwrócił uwagę.

Dodał, że europejska gospodarka również trzęsie się pod ciężarem kryzysu, a problem tylko się pogłębia.

– My również mieliśmy trudne cztery lata. To niesprawiedliwe, bo zasługiwaliśmy na coś lepszego, to niesprawiedliwe, że musimy chronić nasz kraj przed krzywdą wyrządzoną przez innych. Jesteśmy zmęczeni ciągłymi niebezpieczeństwami, tęsknimy za nudnym życiem. Szkoda jednak, że teraz też tak nie jest – mówił.

Viktor Orban ocenił, że znów nadchodzą trudne czasy i nadchodzi wojna, bo Bruksela wzięła ją na siebie.

Stwierdził, że Bruksela pragnie, aby żołnierze UE udali się na Ukrainę. – Nie takiego losu życzą dzieciom. Czas, żeby Bruksela zrozumiała: nasi synowie nie będą ginąć za Ukrainę – dodał.

Szef węgierskiego rządu podkreślił, że wie, iż za 28 dni stanie przed trudnym wyborem, ponieważ „wybieramy los dla siebie i dla Węgrów, którzy przyjdą po nas”. – Musimy wybrać, kto utworzy rząd – ja czy Zełenski. Zgłaszam się z należytą skromnością – podkreślił.

Czytaj też:
"Od dawna realizują polecenia Zełenskiego". Szijjarto uderza w kraje bałtyckie
Czytaj też:
Orban mówi o zmowie UE i Ukrainy. Chodzi o rurociąg "Przyjaźń"

Źródło: DoRzeczy.pl / telex.hu
Czytaj także