W jego ocenie między Brukselą a Kijowem istnieje "zmowa", której celem ma być osłabienie węgierskich władz i doprowadzenie do ich porażki w nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Misja Węgier na Ukrainie
W rozmowie z niemieckim dziennikiem "Die Welt" Orban przekonywał, że działania UE i Ukrainy uderzają w interesy Węgier, szczególnie w kontekście sporu o dostawy ropy rurociągiem "Przyjaźń". Instalacja, którą rosyjski surowiec trafia na Węgry i do Słowacji przez terytorium Ukrainy, została, zdaniem Ukrainy, uszkodzona pod koniec stycznia podczas rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną.
W związku z przerwaniem dostaw Budapeszt wysłał kilka dni temu na Ukrainę delegację, która ma sprawdzić rzeczywisty stan infrastruktury oraz ustalić przyczyny wstrzymania transportu ropy. W skład zespołu weszli także przedstawiciele Słowacji. Strona ukraińska twierdzi jednak, że grupa ta nie miała statusu oficjalnej delegacji i wjechała do kraju na zasadach obowiązujących obywateli państw strefy Schengen. Według Kijowa jej członkowie nie mieli zaplanowanych spotkań z przedstawicielami ukraińskich władz.
Na te słowa ostro zareagował szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó, który zarzucił prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu mijanie się z prawdą.
Bruksela proponuje własną inspekcję
Do sprawy odniosła się także Komisja Europejska, która zaproponowała w czwartek wysłanie specjalnej delegacji mającej ocenić skalę zniszczeń rurociągu oraz pomóc w rozwiązaniu sporu między Ukrainą a Węgrami. Bruksela deklaruje również gotowość wsparcia technicznego i finansowego przy naprawie instalacji.
Spór o rurociąg ma także wymiar polityczny. Węgry zapowiedziały, że mogą blokować planowaną unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości około 90 mld euro, dopóki nie zostanie przywrócony tranzyt ropy.
Czytaj też:
"Zełenski kłamie". Dyplomatyczna burza wokół wizyty Węgrów na UkrainieCzytaj też:
Misja Węgier na Ukrainie. Sprawdzą, co naprawdę dzieje się z rurociągiem "Przyjaźń"
