W sobotę (6 czerwca) Maja Chwalińska przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6 w finale wielkoszlemowego turnieju tenisowego Roland Garros. Dla 24-letniej Polki był to pierwszy w karierze występ w finale imprezy tej rangi.
Porażka Chwalińskiej z Andriejewą. "Była zbyt dobra"
– Chwilę potrwa zanim dotrze do mnie, co zrobiłam. Nie ukrywam, że na razie jestem smutna i troszkę zawiedziona tym, jak zagrałam, ale naprawdę Mirra była dla mnie dzisiaj zbyt dobra – przyznała Chwalińska w rozmowie z Eurosportem.
Podkreśliła, że Rosjanka o wiele lepiej poradziła sobie z warunkami panującymi na korcie i zdecydowanie zasłużyła na zwycięstwo.
Chwalińska na koniec podziękowała wszystkim kibicom. – Nie wiem, co zrobiłam, że tak się stało. Chyba jednak na to nie zasługuję, ale naprawdę bardzo dziękuję. Czułam tą miłość i dziękuję, że mogłam dzielić się z wami tymi emocjami. Mam nadzieję, że to nie jest mój ostatni taki turniej – powiedziała.
Turniej Roland Garros 2026. Droga Polki do finału
Chwalińska, która do głównej drabinki paryskiego turnieju dostała się przez kwalifikacje, była rewelacją tegorocznej edycji French Open. W drodze do finału pokonała m.in. Qinwen Zheng, Marię Sakkari, Annę Kalinską i Dianę Sznajder.
W decydującym meczu lepsza okazała się rozstawiona z numerem ósmym Andriejewa. Rosjanka od początku narzuciła własne warunki gry i wykorzystała przewagę doświadczenia w spotkaniach o najwyższą stawkę. Polka próbowała przeciwstawić się rywalce urozmaiconym stylem gry, jednak nie była w stanie odwrócić losów pojedynku. Mecz zakończył się po dwóch setach.
Mimo porażki Chwalińska osiągnęła największy sukces w dotychczasowej karierze. Została pierwszą polską tenisistką od czasu Igi Świątek, która wystąpiła w finale Rolanda Garrosa, a dzięki znakomitemu występowi w Paryżu zanotowała znaczący awans w rankingu WTA, aż o 93 pozycje.
Czytaj też:
"Wylewano pomyje. Tyle nieszczęść i cierpienia". Lekarz o Mai Chwalińskiej
