Tyle musi pożyczyć Polska, żeby zrolować dług. "To jest kosmos"

Dodano:
Pieniądze. Zdj. ilustracyjne Źródło: Pexels / Jakub Zerdzicki
Mimo dramatycznej sytuacji budżetu państwa, rząd nie obniża wydatków. Potrzeby pożyczkowe państwa polskiego sięgają w tym roku 700 miliardów złotych, mówi Janusz Szewczak.

Ministerstwo Finansów poinformowało, że deficyt budżetu państwa w okresie styczeń-luty 2026 roku wyniósł 48,5 mld zł. W okresie tym dochody budżetu państwa wyniosły 78,3 mld zł, a wydatki – 126,8 mld zł.

Według zajmującego się ekonomią posła PiS Zbigniewa Kuźmiuka, tylko w ciągu tylko 17 dni – od końca lutego do 17 marca – deficyt budżetowy w 2026 roku wzrósł o kolejne ponad 30 miliardów złotych. Oznaczałoby to ponad 80 miliardów złotych zadłużenia w niecałe trzy miesiące.

Sytuację budżetową komentował w rozmowie z Łukaszem Jankowskim w Radio WNET Janusz Szewczak, były prezes Orlenu. Ekonomista ocenił, że minister Andrzej Domański wiedzie Polskę "autostradą ku przepaści".

Astronomiczne potrzeby pożyczkowe państwa polskiego

– Sytuacja finansów publicznych Polski jest dramatyczna. To dziura budżetowa jest jak Rów Mariański – powiedział. Jego zdaniem fakt, że przy wzrośnie gospodarczym i podwyżkach podatków wpływy podatkowe z VAT maleją, oznacza, że finanse są zarządzane w sposób katastrofalny. – Myślę, że tak słabego ministra jak minister Domański dawno nie było. [...] Deficyt budżetowy to jedno, ale dodatkowo mamy monstrualny dług około dwóch bilionów złotych, gwałtownie przyrastający przez ostatnie 2,5 roku – powiedział Szewczak.

Jak dodał, warto mieć na uwadze jeszcze jedną wstrząsającą liczbę. – Tak zwane potrzeby pożyczkowe brutto państwa polskiego, czyli to, co państwo polskie musi pożyczyć w tym roku, żeby oddać stare długi, czyli zrolować stare długi i zachować nowe, to jest prawie 700 miliardów złotych. W jednym roku trzeba tyle pożyczyć. Jeśli do tego dojdzie – powiedział ekonomista, zaznaczając, że Polska prawdopodobnie zobowiąże się także w ramach SAFE. – To jest nie do oddania, to jest kosmos – dodał, zestawiając to, co się dzieje z kryzysem greckim.

Szewczak dodał, że jeśli za dwa lata władza się zmieni, to zastanie "spaloną ziemię" jeśli chodzi o finanse publiczne.

Źródło: Radio Wnet / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...