Ceny paliwa wciąż nie spadły. Sasin nie zostawia na rządzie suchej nitki
Od ataku USA i Izraela na Iran, który rozpoczął się 28 lutego, rosną ceny baryłki ropy, a co za tym idzie cen paliw. Rząd zareagował dopiero w czwartek – wówczas to premier Donald Tusk ogłosił, że rząd przygotował projekt obniżki VAT i akcyzy na paliwa, co ma skutkować obniżką cen detalicznych na stacjach o 1,2 zł na litrze.
Sejm uchwalił ustawy w piątek. Również tego dnia przegłosował je Senat. Także w piątek ustawy podpisał prezydent Karol Nawrocki. Rząd w sobotę, po kilkunastogodzinnej zwłoce, opublikował je w Dzienniku Ustaw.
Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS i kandydat partii na premiera, złożył projekt ustawy obniżającej VAT i akcyzę na paliwo 9 marca.
Rząd w końcu zareagował na rosnące ceny paliw. Dlaczego właśnie teraz?
Jacek Sasin, były wicepremier i minister aktywów państwowych, poseł PiS, pytany przez DoRzeczy.pl o to, co jego zdaniem się stało, że rząd po ponad trzech tygodniach od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie w końcu zareagował na rekordowe ceny paliw, przypomniał, że PiS i prof. Przemysław Czarnek zareagowali błyskawicznie.
– Nasz kandydat na premiera zadziałał w stylu rządów Prawa i Sprawiedliwości, bo dokładnie tak to było, kiedy my rządziliśmy. Może już niewiele osób pamięta, bo minęło 2,5 roku odkąd oddaliśmy władzę, ale takie działania były standardem – kiedy następował jakiś kryzys, to nasz rząd bardzo szybko podejmował działania – przypomniał.
Zdaniem Jacka Sasina rząd Donalda Tuska nie miał zamiaru czegokolwiek robić w sprawie rekordowych cen paliw.
– Powiedzmy sobie szczerze – od początku była to propaganda nastawiona na to, że trzeba przeczekać konflikt na Bliskim Wschodzie. Ignorowano projekt Prawa i Sprawiedliwości obniżający VAT i marżę na paliwo. Nasz projekt został zamrożony marszałka Czarzastego. Jednak w końcu okazało się, że kryzysu nie da się przeczekać – ocenił.
Koncerny paliwowe chciały zarobić na konflikcie na Bliskim Wschodzie?
Poseł PiS podkreślił, że ceny paliw w sposób nieuzasadniony.
– Koncerny paliwowe, a największym jest państwowy Orlen, próbują na konflikcie na Bliskim Wschodzie zarobić. Dodatkowo pokazuje to indolencję aparatu władzy, która nie jest w stanie nawet trzymać w ryzach koncernu, który teoretycznie kontroluje – mówił.
Jacek Sasin zwrócił uwagę, że przez większość czasu, który upłynął od ataku USA i Izraela na Iran, koncerny sprzedawały paliwo kupione jeszcze przed wojną, czyli kupione po cenach zupełnie innych – po 60-70 dolarów za baryłkę ropy. Mimo tego ceny na stacjach paliw były windowane do takich poziomów, jakby baryłka ropy kosztowała co najmniej 120-130 dolarów.
– Była to spekulacja wojenna – podkreślił.
Polityk PiS stwierdził, że mechanizm ustalenia maksymalnych cen na paliwo, który teraz Tusk zaproponował, „dowodził pewnej bezsilności rządu wobec tych praktyk”.– Z drugiej strony przyjęto nasze rozwiązania dotyczące obniżenia podatków. Można powiedzieć, że rząd uległ presji Prawa i Sprawiedliwości i prof. Przemysława Czarnka. Pokazało to przede wszystkim skuteczność naszej strony przez bardzo mocne podniesienie tego tematu i pokazanie, że rząd ma narzędzia oraz odwołanie się do działań, które my podejmowaliśmy, kiedy rządziliśmy – wyjaśnił.
Jacek Sasin zauważył, że „zaniechanie ze strony rządu Tuska naraża Polaków i całą gospodarkę na daleko idące konsekwencje”.
– To wszystko spowodowało, że rząd tej presji nie mógł powstrzymać – dodał.
Rząd szukał pozytywnego tematu, aby przykryć negatywne?
Zwrócił uwagę, iż „nie mam też wątpliwości, że liczba tematów, które dopadają dzisiaj rząd, jest tak duża, że szukali jakiegoś pozytywnego wyjścia ze swojej strony, żeby zatrzeć wrażenie, że właściwie wokół tej władzy piętrzą się bardzo nieprzyjemne tematy”.
– Zaczynając od takich, które dotykają nas wszystkich, jak katastrofa w służbie zdrowia, od czego już rząd uciec nie może, bo to jest widoczne gołym okiem. Wszystkie działania podejmowane przez NFZ i przez Ministerstwo Zdrowia, ograniczające dostęp Polaków do służby zdrowia, fatalna sytuacja szpitali powiatowych, zapowiedź kwalifikacji szpitali i likwidacja porodówek, to wszystko bardzo mocno rezonuje społecznie – mówił.
Jacek Sasin ocenił, że wpływ na to ma też „zupełnie skandaliczna i wręcz obrzydliwa sprawa pedofilii i zoofilii w Platformie Obywatelskiej w Kłodzku, która ma ogromne zasięgi w mediach społecznościowych, a która odziera partię rządzącą z jakichkolwiek pozorów przyzwoitości”.
– Ta sprawa pokazuje, że jest to środowisko zepsute i zdemoralizowane, w którym szerzą się różnego rodzaju obrzydliwe patologie, na które nie ma żadnej odpowiedzi ze strony PO. Wręcz przeciwnie – jest próba ukrywania i przemilczania tego typu sytuacji. A dzieje się to w środowisku, które najmocniej krzyczało o pedofilii w kościele i o rzekomym braku reakcji hierarchów kościelnych na ten proceder. Trudno uciec od tego, że brak reakcji w PO jest najbardziej jaskrawym przykładem, bo nie ukarano w żaden sposób polityczne pani Moniki Wielichowskiej, która jest wicemarszałkiem Sejmu w dalszym ciągu – wyjaśnił.
Zdaniem posła PiS „ktoś z PO w którymś momencie zadał sobie sprawę, że nałożenie się tych wielu negatywnych czynników powoduje, że potrzebny jest ze strony rządu jakiś pozytywny ruch, który mógłby dać paliwo do tego, aby mówić o tym, że rząd robi coś jednak pozytywnego dla Polaków, a nie jest tylko siedliskiem zepsucia, skandali, nieumiejętności zarządzania i narażania Polaków na niebezpieczeństwo drożyzny i inflacji”.
– Jednak jest to tylko pozytywny incydent i to jeszcze spóźniony, który spowodował, że Polacy i tak dwa mld zł więcej musieli wydać na paliwo – mówił.
Ceny paliw na stacjach benzynowych nie spadły. Dlaczego?
Na uwagę, że Sejm i Senat uchwalił ustawy w piątek, prezydent je ekspresowo podpisał, a do teraz nie widać żadnego efektu na stacjach benzynowych, a wręcz przeciwnie, bo Orlen kilka razy podwyższył ceny hurtowe paliw, Jacek Sasin przypomniał, że słyszymy kolejne terminy, kiedy mają być niższe ceny na stacjach benzynowych.
– Rozumiem, że będzie teraz czekanie na to, żeby Polacy już pojechali na święta wielkanocne i żeby zapłacili jeszcze drożej za paliwo. Po to, aby jeszcze trochę więcej pieniędzy wpłynęło do budżetu, który jest w stanie absolutnej ruiny, bo dziura budżetowa jest gigantyczna – mówił.
Orlen podwyższał ceny hurtowe paliw
Zdaniem Jacka Sasina rząd dał też czas Orlenowi na to, aby ten podwyższył ceny hurtowe paliw.
– Mieliśmy już kilka razy z tym do czynienia w ostatnich dniach, a pamiętajmy, że Orlen jest w praktyce monopolistą, jeśli chodzi o rynek hurtowy w Polsce. Nawet stacje innych sieci handlowych niż Orlen, kupują w wielu przypadkach benzynę i paliwa od tego koncernu. Ceny hurtowe Orlenu w jakiś sposób dyktują później ceny na stacjach benzynowych – wyjaśnił.
Jacek Sasin podkreślił, aby nie wierzyć w to, że Skarb Państwa nie ma wpływu na to, co dzieje się w Orlenie.
– To jest bzdura. Skarb Państwa ma 49 proc. bezpośrednio udziału własnościowego w Orlenie, ale przecież poprzez fundusze i inne podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa, ma znacznie większy udział w pakiecie własnościowym. Ponadto pozostały akcjonariusz jest w dużej mierze rozproszony. Minister aktywów państwowych jest tym, który ma decydujący głos w sprawach Orlenu. Nie bądźmy naiwni, tak to po prostu działa – tłumaczył.
Zdaniem polityka PiS „to za zgodą rządu, a przynajmniej przy aprobacie rządu, odbywają się podwyżki cen hurtowych przez Orlen”.
Sasin: Promocja à la sieci handlowe przed świętami
– To wygląda na promocję à la sieci handlowe przed świętami. Podnoszą drastycznie ceny sprzedawanych produktów, żeby potem dawać wysokie rabaty i kusić nimi, żeby klient kupił, bo wydaje mu się, że to jest duży rabat. De facto często ceny przed świętami po rabatach są wyższe niż jeszcze były miesiąc wcześniej czy kilka tygodni wcześniej bez tych rabatów. To oszustwo przecen przed świętami. Rząd zachowuje się dokładnie tak samo, jak właściciele sieci handlowych, próbując oszukać klientów, że będzie cokolwiek taniej, a tak naprawdę żeby nic taniej nie było – ocenił Jacek Sasin.