"Kłamstwo, które należy obalić". Palade o sondażach na Węgrzech
W najnowszym odcinku na kanale Do Rzeczy Piotr Szlachtowicz rozmawiał z socjologiem polityki ekspertem w zakresie badań sondażowych Marcinem Palade na temat wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia. Suwerenistyczny Fidesz mierzy się z popieraną przez establishment Unii Europejskiej formacją TISZA.
Wybory na Węgrzech. Palade: Tam nie ma niezależnych sondażowni
Palade przypomniał, że wbrew temu, co podają głównonurtowe media w Polsce, na Węgrzech nie ma tzw. niezależnych sondażowni. Wszystkie są albo prorządowe, albo powiązane z obozem antyrządowym. – W mediach w Polsce prezentuje się prawie wyłącznie sondaże korzystne dla opozycji, a niekorzystne dla Fideszu, przywołując wyniki sondażowni, które określa się mianem "niezależnych" – zwrócił uwagę Palade. – To jest pierwsze kłamstwo, które należy obalić. [...] Firm niezależnych na Węgrzech nie ma. Nie ma ani jednej. Są albo te związane z obozem Viktora Orbana, albo związane z opozycją lewicowo-liberalną – powiedział. Jak dodał, ośrodki proorbanowskie pokazują przewagę Fideszu, a ośrodki tzw. "niezależne" wskazują na TISZĘ.
Ekspert powiedział, że w rzeczywistości wynik jest bliski remisu, choć przewagę około 6 pkt. procentowych ma TISZA. Jak tłumaczył, należy jednak mieć na uwadze dużą liczbę niezdecydowanych (15-25 proc. deklarujących udział w wyborach), zjawisko poprawności politycznej (niektórzy nie mówią, że popierają Orbana), a także fakt, że sondaże ogólnokrajowe nie uwzględniają głosów z zagranicy. – Z pośród około ośmiu uprawnionych do głosowania prognozuje się, że ok. sześciu milionów uda się do lokali wyborczych, a w tej puli sześciu milionów głosujących może być 450, 500 tysięcy głosujących Węgrów spoza Węgier – podkreślił. W tym kontekście Palade zwrócił uwagę, że większość głosów zagranicznych zgranie Fidesz. Wszystko to sprawia, że na Węgrzech w rzeczywistości jest blisko remisu.
Fidesz i TISZA a Mi Hazank. Kto może ewentualnie liczyć na narodowców?
Poza Fideszem i TISZĄ niewiele partii ma szansę na przekroczenie progu wyborczego. Najbliżej jest trzecia w sondażach jest prawicowa Mi Hazank Mozgalom (Ruch Naszej Ojczyzny).
Jest to formacja kierowana przez László Toroczkaia i innych działaczy odłączonych od prawicowej partii Jobbik. Mi Hazank prezentuje program konserwatywny, uniosceptyczny, sprzeciwiający się masowej migracji i islamizacji Europy oraz antykomunistyczny. W Parlamencie Europejskim ma przedstawicieli w grupie Europa Suwerennych Narodów.
– Gdyby nie udało się uzyskać większości – ona wynosi 100 na 199 mandatów – to będzie próba budowania jakiejś większości, ale powiedzmy sobie szczerze – szanse na to, że centrowy, mocno probrukselski blok Magyara zbuduje większość z narodowym Mi Hazankiem są praktycznie żadne – powiedział Palade. – Jest natomiast jakaś szansa na to, że gdyby Fidesz nie dysponował większością, to może będzie rząd mniejszościowy Orbana przy współudziale narodowców z Mi Hazank – dodał.