Zapowiadają protesty. "Miało nie być przymusu"
W czwartek minister edukacji Barbara Nowacka poinformowała w TVN24, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym. Nieobowiązkowy będzie komponent dotyczący wiedzy seksualnej, na który będzie można się zapisać. Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od czwartej klasy w szkole podstawowej i dwa lata w szkołach ponadpodstawowych, w zależności od wyboru danej szkoły.
Ruch szefowej resortu edukacji jest szeroko komentowany w różnych aspektach. Mieszkańcy słynnej w tym kontekście gminy Czarny Dunajec zapowiadają, że nie stanowczo przeciwstawią się wprowadzeniu tego przedmiotu jako obowiązkowego. W roku szkolnym 2025/2026 zaledwie 49 spośród 1219 uczniów w klasach IV-VIII z terenu gminy uczęszcza na przedmiot Barbary Nowackiej i jej współpracowników. Oznacza to, że 96 proc. rodziców wypisało swoje dzieci z zajęć. Przymusowi forsowanego przez minister przedmiotu sprzeciwiali się również tamtejsi radni. Także i dziś zapowiadają, że nie pozostaną bierni.
Edukacja zdrowotna. Radny: Miał być wybór, nie przymus
– Będziemy się sprzeciwiać tej decyzji. Zamierzamy podejmować rezolucje, by przekonać panią ministrę do wycofania się z tego pomysłu – powiedział Paweł Dziubek, radny miasta i gminy. – Jesteśmy samorządem, więc powinniśmy móc sami decydować o sobie i naszych dzieciach. Jeśli pisma nie pomogą, będziemy protestować – zapowiedział.
Dziubek dodał, że mieszkańcy Czarnego Dunajca czują się oszukani przez rządzących. – Miał być wybór, miało nie być przymusu. A teraz okazuje się, że obowiązek będzie – to wprowadzanie zmian małymi kroczkami – uważa radny. Jak argumentuje, dziś pani minister mówi o jednej godzinie, a wkrótce okaże się, że będą trzy, pięć i więcej. – Nie możemy się na to godzić. Chcemy uciąć to w zalążku, bo jeśli teraz nie zareagujemy, za rok czy dwa wszystko będzie obowiązkowe – ostrzegł radny.