"Proszę mnie nie bić", "jest pan ohydny". Starcie dziennikarza z posłem KO
Dziennikarz Telewizji Republika Janusz Życzkowski próbował uzyskać komentarz wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej z KO ws. afery pedofilskiej w Kłodzku. Wielichowska od tygodni de facto milczy w tym temacie, wydała jedynie oświadczenie, w którym całkowicie odcina się od sprawy i oskarża prawicowe media i przeciwników politycznych.
– 18 lat, takie było oczekiwanie prokuratury. Ta osoba została skazana na 6,5 roku. Jak pani marszałek to skomentuje? – pytał dziennikarz. Wicemarszałek ignorowała pytania, odpowiadał za nią jej kolega z partii, poseł Piotr Borys. – Tam są dzieci, które trzeba chronić. Rozumie pan? – odparł oburzony.
– My nie mówimy o dzieciach. Ja jestem w kontakcie z rodziną i rodzina chce wyjaśnienia tej sprawy, chce nagłośnienia tej sprawy – nie odpuszczał Życzkowski.
– Oczywiście, trzeba dzieci chronić. Zajmijcie się Kurskim i pedofilią Kurskiego – grzmiał Borys. – To jest zdarta płyta. Pani marszałek, proszę powiedzieć, dlaczego milczy pani w tej sprawie? Czy może pani stanąć przed kamerami i odpowiadać na te wszystkie pytania? – ponowił pytanie do wicemarszałek reporter.
– Nie będzie odpowiadać, rozumie pan? Pani marszałek wydała oświadczenie w tej sprawie – stwierdził polityk KO. – Pani marszałek, jak było z tym psem? Czy pani podarowała psa Kamili L? – kontynuował dziennikarz TV Republika.
Wtedy Piotrowi Borysowi puściły nerwy. – Jest pan ohydny, pan jest ohydny – mówił. – Ja nie jestem ohydny. Proszę mnie nie bić. Stosuje pan przemoc fizyczną, uderzył mnie pan. Proszę tego nie robić – pouczał go Janusz Życzkowski. – Jest pan ohydny – powtórzył polityk.
– Zachowuje się pan w sposób niedopuszczalny. Pani marszałek, mamy do pani wiele pytań. 2023 rok, dlaczego milczeliście? Dlaczego nic pani z tym nie zrobiła? – spróbował raz jeszcze dziennikarz, ale Monika Wielichowska bez słowa wsiadła do auta i odjechała.
Afera pedofilska w Kłodzku. PiS chce dymisji Wielichowskiej
Wiceprezes PiS Anna Krupka poinformowała w czwartek, że wniosek zostanie złożony w najbliższym czasie. Jak podkreśliła, w ocenie jej ugrupowania Wielichowska "jedynie lakonicznie" odniosła się do medialnych doniesień dotyczących sprawy. – Stanowisko wicemarszałka Sejmu to jest stanowisko o ogromnej wadze i randze, dlatego taka osoba powinna być transparentna i powinna także jasno odcinać się od osób, które popełniały tak parszywe, obrzydliwe, paskudne przestępstwa – mówiła podczas konferencji prasowej w Sejmie.
Politycy PiS zarzucają wicemarszałek również to, że zamiast szczegółowo odnieść się do pojawiających się informacji, oskarża zarówno media, ale także polityków Prawa i Sprawiedliwości (…) o kampanię hejtu wobec niej. Według Krupki, Wielichowska nie wyjaśniła także, dlaczego przez lata pojawiała się (…) i można z tego wnioskować, że także współpracowała z Kamilą L. oraz dlaczego – jak twierdzi PiS – kobieta ta miała pełnić funkcje w strukturach Koalicji Obywatelskiej nawet po postawieniu zarzutów.
Sprawa dotyczy wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z 19 marca 2026 roku. 41-letnia Kamila L., była działaczka Platformy Obywatelskiej, została skazana na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej oraz współudział w znęcaniu się nad zwierzętami. Jej mąż, Przemysław L., wcześniej usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, zoofilię oraz utrwalanie tych czynów. W przestrzeni publicznej pojawiły się zdjęcia Kamili L. z Moniką Wielichowską, wykonane m.in. podczas kampanii wyborczych.