Miller o Orbanie: Zręczny polityk, ale bez skrupułów i bardzo cyniczny

Dodano:
Były premier Leszek Miller Źródło: PAP / Jakub Kaczmarczyk
Lesz Miller opowiada o swojej znajomości z Viktorem Orbanem. "Zręczny polityk, bez skrupułów, bardzo cyniczny" – mówi o premierze Węgier.

W niedzielę na Węgrzech odbywają się wybory parlamentarne. Wszystkie sondaże przewidują porażkę Viktora Orban i zwycięstwo opozycyjnej partii TISZA. Jak jednak wskazują eksperci, ogromna złożoność węgierskiego systemu wyborczego i ostatnie zmiany w granicach okręgów wyborczych mogą przynieść zaskakujące rezultaty.

Były premier Leszek Miller wypowiedział się na temat premiera Węgier. – Z jednej strony imponuje, z drugiej przeraża. Poznałem Orbána, kiedy sam byłem premierem i on wtedy już był premierem. Potem przegrał wybory i znowu został premierem, a ja nie zostałem premierem następny raz, więc z tego punktu widzenia warto go docenić. Polityk, który zostaje premierem i utrzymuje się przy władzy tak długo – abstrahując od metod, bo rozumiem, że za chwilę będziemy o tym rozmawiać – no to jest duży wyczyn – przyznał w wywiadzie dla "Super Expressu".

Miller o Orbanie: Zręczny polityk bez skrupułów

Miller poznał polityka w 2002 roku. – Nawet zjedliśmy obiad i próbowałem go udobruchać, bo on nie był wtedy przyjacielem Polski. Węgrzy byli bardzo zaawansowani, jeżeli chodzi o tempo negocjacji unijnych. My byliśmy daleko z tyłu i on nie tylko, że nie chciał się wstawić za swoimi przyjaciółmi, to jeszcze mówił wprost publicznie: "jeżeli Polska nie nadąża, no to przecież nikt nie będzie na nią czekał. Na pewno nie my Węgrzy. Proszę nas przyjąć, a Polska niech sobie nadrabia te zaległości". No ale mimo że piliśmy razem wino, to nic to nie pomogło. On do końca prezentował twardą postawę. Stał się zwolennikiem innej polityki niż ta, która mieści się w pojęciu liberalnej demokracji. Doszedł do wniosku, że władzę zdobywa się nie tylko programem, ale także odpowiednią narracją – wskazuje były premier.

Leszek Miller ocenia, że Viktor Orban jest "zręcznym politykiem, bez skrupułów, bardzo cynicznym, który przeszedł bardzo ciekawą drogę – od polityka socjalizującego poprzez bardzo liberalnego do odrzucającego model liberalnej demokracji, co więcej, patrzącego na Brukselę jako swojego wroga". – Już nawet nie przeciwnika, ale wroga – stwierdza.

Pytany o silne wsparcie polskiej prawicy dla lidera Fideszu, mówi: – Ta fascynacja ma kilka przyczyn, ale najważniejsza to jest głęboka nieufność, niechęć czy nawet wrogość do Unii Europejskiej. To jest spoiwo, które te dwa bloki bardzo cementuje. Tutaj poglądy tych polityków i tych dwóch partii są wręcz tożsame. Więc nasi polscy politycy z prawej strony niecierpliwie będą czekali na wyniki wyborów – zauważa.

Źródło: se.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...