Wybory na Węgrzech. Frekwencja może być rekordowa
W niedzielę Węgrzy wybierają nowy parlament. Według większości sondaży, największe szanse na zwycięstwo ma opozycyjna Tisza.
Lokale wyborcze zostały otwarte o godzinie 6.00 rano. Głosowanie potrwa do godziny 19.00. Pierwsze wstępne wyniki głosowania poznamy o godzinie 20.00. Wszystko wskazuje na to, że frekwencja w wyborach będzie rekordowa. Według NVI o godzinie 11.00 wynosiła ona już 37,98 proc. Cztery lata temu o tej samej porze wynosiła ona 25,77 proc., a w 2018 roku – 29,93 proc.
Największą frekwencję odnotowano w komitacie Békés (40,69 proc.) w południowo-wschodniej części kraju. Z kolei najniższą – w północno-wschodnich komitatach – Borsod-Abaúj-Zemplén (33,69 proc.) oraz Szabolcs-Szatmár-Bereg (33,1 proc.)
Orban i Magyar już zagłosowali
Vikotr Orban i Peter Magyar już oddali swoje głosy. Premier kraju zapewnił, że w przypadku przegranej uszanuje werdykt społeczeństwa i pogratuluje rywalowi. Z kolei lider Tiszy stwierdził, że "nikt na poważnie nie może sądzić, że Tisza nie wygra wyborów".
Walka między głównymi rywalami do zwycięstwa trwała do ostatnich godzin przed ogłoszeniem ciszy wyborczej. W piątek w Budapeszcie zorganizowano wielki wiec antyrządowy, który zgromadził zwolenników partii Petera Magyara. Z kolei sobota była dniem manifestacji sympatyków premiera Viktora Orbana.
Na Węgrzech przebywa misja obserwatorów. Jednym z nich jest Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.
– To niezwykle ważne, co się dzieje, bo będzie miało wpływ nie tylko na same Węgry, ale na całą Europę Środkową, UE, a nawet może świat, sądząc po tym, jak bardzo angażują się prezydent USA Donald Trump i wiceprezydent J. D. Vance, patrząc na wsparcie strony konserwatywnej – zauważa szef Ordo Iuris.