Michalkiewicz: Niemcy układają Europę Środkową po swojemu
W najnowszym nagraniu na swoim kanale YouTube publicysta odpowiadał m.in. na pytania dotyczące układu politycznego w Europie po wyborach węgierskich. Jeden z internautów zapytał, czy wynik wyborów na Węgrzech świadczy o tym, że Amerykanie odpuścili sobie politycznie Europę Środkową pozostawiając ją do zarządzania Niemcom.
Michalkiewicz: Niemcy układają Europę po swojemu
Redaktor przypomniał wielokrotnie głoszoną ocenę, że Niemcy rzeczywiście korzystają z pozwolenia udzielonego jeszcze za prezydentury Joe Bidena kanclerzowi Olafowi Scholzowi, żeby poukładać Europę, w tym jej środkową część po swojemu. Z tego punktu widzenia Węgry są dla Berlina istotniejsze niż dla Waszyngtonu, a sojusz USA-Węgry jest klasycznym przykładem sojuszu egzotycznego. To rodzaj sojuszu, który Michalkiewicz przedstawia sojuszom realnym. Dla Niemiec Węgry są istotne, tak samo jak Polska, czy Rumunia, podkreślił publicysta, dodając, że dla Amerykanów jest kwestią drugorzędną, kto rządzi w Budapeszcie. – Natomiast z punktu widzenia niemieckiego, które w tej chwili najwyraźniej całkowicie podporządkowują sobie cały region środkowej Europy, to nie jest bez znaczenia – powiedział.
"Merz kazał Zełenskiemu w podskokach naprawić rurociąg Przyjaźń"
Inny słuchacz chciał wiedzieć, czy po porażce Orbana Unia Europejska w pełni pokaże swoje "totalniackie oblicze" i dociśnie państwa członkowskie. W ocenie Michalkiewicza będzie to bardziej widoczne niż dotychczas. – Magyar będzie się słuchał Ursuli von der Leyen i kanclerza Friedricha Merza. Nie będzie szurał Unii Europejskiej tak, jak to robił Orban – przewiduje publicysta.
Michalkiewicz zaznaczył zarazem, że będą też sprawy, w których Magyar nie zmieni linii politycznej Orbana i Fideszu. Chodzi o niechęć Węgrów do akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej, a po drugie o obiektywne uwarunkowania geograficzne i energetyczne powodujące konieczność zakupów surowców z Rosji.
– Magyar powiedział, że będzie się kierował pragmatyzmem. Co to znaczy? Węgry nie mają dostępu do morza, więc właściwie w pewnym sensie są skazane na to, żeby kupować rosyjską ropę i rosyjski gaz za pośrednictwem rurociągu Przyjaźń – przypomniał Michalkiewicz. – Myślę, że Magyar, niezależnie od tego, jak Orbana krytykował, będzie robił to samo co on. To jest ten pragmatyzm, tym bardziej że co kazał kanclerz Merz prezydentowi Zełenskiemu? W podskokach ma naprawić do końca kwietnia rurociąg Przyjaźń, a od stycznia nie mógł go naprawić – zwrócił uwagę, dodając, że Kijów chciał w ten sposób pomóc zwyciężyć na Węgrzech faworytowi Komisji Europejskiej. Teraz jednak, kiedy w Budapeszcie będzie rząd sprzyjający polityce Berlina i Brukseli, Zełenski wie, że rurociąg ma ponownie funkcjonować.
Po Węgrach, Słowacja i Czechy
Kolejne pytanie dotyczyło m.in. wypowiedzi Viktora Orbana z przeszłości o tym, że Ukraińcy chcieli utworzyć na Węgrzech prounijną partię. Michalkiewicz powiedział, że działania z tym zakresie wychodzą raczej z Berlina niż z Kijowa.
– To nie Ukraińcy, tylko Niemcy podporządkowują sobie region Środkowej Europy. Wybory w Polsce w 2023 roku, wybory w Rumunii – zwłaszcza wariant rumuński był bardzo czytelny – i teraz wybory na Węgrzech. Następne będą Słowacja i Czechy, tak żeby nie było wątpliwości, kto sprawuje kuratelę nad obszarem Europy Środkowej – powiedział publicysta.