Limity na operacje zaćmy już w tym roku? "Coś niezrozumiałego"
Niedawno portal Medonet przekazał, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie przestaje szukać oszczędności, by zasypać miliardową dziurę w swoim budżecie. Z ustaleń dziennikarzy serwisu wynika, że po cięciach finansowania nadwykonań w diagnostyce endoskopowej i obrazowej Fundusz idzie krok dalej. "Podobny mechanizm zamierza wprowadzić w leczeniu szpitalnym — np. dla operacji zaćmy" – poinformowano.
Teraz Radio Zet donosi, że Fundusz planuje płacić tylko za zabiegi wykonane w ramach ustalonego kontraktu, a pieniądze mają trafiać do placówek medycznych pod koniec roku. Od 2019 roku NFZ płacił za wszystkich chorych, a szpitale otrzymywały fundusze co kwartał. Fundusz wyjaśnia, że bez takich cięć, może zabraknąć pieniędzy na ratowanie osób w przypadku zawału czy udaru.
"Szczegóły dotyczące cięć w okulistyce są jeszcze analizowane. Radiu ZET udało się ustalić, że mogą one wrócić jeszcze w tym roku. Zdaniem lekarzy to poważne zagrożenie. Rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej dr Jakub Kosikowski ostrzega, że chorzy znów będą szukać pomocy za granicą" – czytamy. – Mówimy o osobach, które nie widzą, a po operacji po prostu zaczynają widzieć. Trzeba powiedzieć wprost, że to jest zabieg ratujący życie. Być może wrócą czasy, kiedy na operację zaćmy czekało się 10 lat albo jeździło do Czech. To jest dla nas coś niezrozumiałego – podkreśla Kosikowski.
Polacy będą szukać pomocy poza krajem
Z kolei prof. Robert Rejdak, prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich, zaapelował do zarządu funduszu o to, by zweryfikowano podejście do planów i zmian w finansowaniu operacji zaćmy. – W systemie polskim kwalifikujemy pacjentów do operacji zaćmy finansowanej przez NFZ od progu ostrości wzroku na poziomie 60 proc. To jest w skali Europy bardzo restrykcyjny parametr, ponieważ w wielu krajach operuje się z wyższą ostrością wzroku – wyjaśnia lekarz.
W ocenie prof. Rejdaka wydłużenie czasu oczekiwania spowodowane ewentualnym wprowadzeniem nowych mechanizmów spowoduje, że pacjenci będą wyjeżdżać. – Chociażby do Czech i NFZ po prostu zapłaci ośrodkom w Czechach – mówi.