Kaczyński postawił Czarnkowi ultimatum? "Ma czas do wakacji"
O swoistym ultimatum, jakie kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysławowi Czarnkowi miał postawić prezes tej formacji Jarosław Kaczyński poinformowali w swoim podcaście "Polityczny WF" Marcin Fijołek i Piotr Witwicki.
Media: Prezes daje "projektowi Czarnek" czas nie do jesieni
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że o ile wcześniej lider PiS był przekonany, że scena polityczna przesunęła się na prawo i z tego względu należy "iść na twardo", o tyle dzisiaj, po fiasku tego kursu, należałoby dokonać pewnej korekty.
– Usłyszałem, że prezes daje "projektowi Czarnek" czas nie do jesieni, ale do wakacji i że wtedy będzie głęboka rozkminka: jeśli sondaże nie drgną, nikogo nie będzie obchodziło, czy to z powodu podziałów w PiS-ie, przeszłości Czarnka, takiego a nie innego przekazu Morawieckiego, Kaczyńskiego... Czarnek będzie za to odpowiedzialny – mówił Fijołek.
Dziennikarz poinformował ponadto, że o jednej z najważniejszych osób z partii Kaczyńskiego usłyszał, że jeśli Czarnek "będzie rozsądny" i wyciągnie "odpowiednie wnioski" z obecnej sytuacji, uzna, iż w kampanii można "lewarować" się Morawieckim.
"Należy grać na dwóch fortepianach"
O ustalenia te pytany był czwartek w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Piotr Müller. Europoseł PiS zapewnił, że nie słyszał o takim ultimatum. – Decyzja kierownictwa jest taka, że kandydatem na premiera jest Przemysław Czarnek i my go wspieramy w tej chwili – oświadczył.
Polityk tłumaczył jednocześnie, że różnego rodzaju decyzje dotyczące tego, w jakim kierunku powinny iść działania programowe są podejmowane na bieżąco. – Ale czy i kiedy będzie czas weryfikacji, to już decyzja należy do pana prezesa – wskazał.
W programie wprost padło pytanie, czy w ogóle można mówić o jakimkolwiek sondażowym "efekcie Czarnka". Zdaniem europosła, trudno w tej chwili to rozstrzygnąć, bo jest jeszcze za wcześnie. Co więcej, jak podkreślił, PiS ma czas na nadroniebie w badaniach opinii publicznej. – Należy też, co zostało powiedziane przez prezesa naszej partii, grać na dwóch fortepianach. Dwa płuca. I wtedy uważam, że efekt będzie też lepszy po prostu – podsumował Piotr Müller.