Dramatyczna sytuacja podkarpackiego szpitala. Potężny dług i obniżone pensje
Zadłużenie placówki sięga 123 mln zł, a pracownicy od dwóch miesięcy otrzymują jedynie około 75 proc. wynagrodzenia.
"Całe pieniądze z NFZ-tu pochłaniają wynagrodzenia"
– Lecznica jest zadłużona na 123 mln zł, sytuacja jest gorzej niż fatalna – przyznał p.o. dyrektora szpitala Mirosław Leśniewski. Jak dodał, miesięczny niedobór wynosi ponad 1,5 mln zł, z czego około milion złotych brakuje na same pensje. Dyrekcja wskazuje, że głównym problemem jest rosnący rozdźwięk między kosztami a finansowaniem. Po wprowadzeniu ustawowych podwyżek wynagrodzeń wydatki znacząco wzrosły, ale nie poszły za tym odpowiednie środki z Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Jak całe pieniądze z NFZ-tu pochłaniają wynagrodzenia, to jak mam płacić dostawcom? – mówi Leśniewski.
Władze szpitala przygotowują plan restrukturyzacji. Jednym z rozważanych rozwiązań jest przekształcenie placówki w szpital planowy, co miałoby ograniczyć koszty dyżurów i utrzymania oddziałów. Największym obciążeniem pozostaje oddział intensywnej terapii. Wcześniej, z powodów finansowych, zamknięto oddział ginekologiczno-położniczy.
Placówka stara się także o kredyt restrukturyzacyjny w Banku Gospodarstwa Krajowego. Bez dodatkowych środków wprowadzenie zmian może być niemożliwe.
Problemy w całym kraju
Sytuacja w Lesku nie jest wyjątkiem. Z danych samorządów wynika, że ponad 90 proc. szpitali powiatowych zakończyło ubiegły rok ze stratą, średnio przekraczającą 6 mln zł. Rosną koszty pracy, energii, leków i materiałów, a jednocześnie finansowanie nie nadąża za wydatkami. Dodatkowym problemem są tzw. nadwykonania – świadczenia wykonane ponad limit, za które szpitale często długo nie otrzymują pieniędzy. – Jeśli co roku zwiększa się wynagrodzenie o 15 proc., a składka zdrowotna się nie zwiększa, to skąd mają się wziąć te pieniądze? – mówił starosta dębicki Piotr Chęciek.
W ubiegłym tygodniu szpitale powiatowe w całej Polsce rozpoczęły akcję protestacyjną pod hasłem "Czarny tydzień". W placówkach pojawiły się plakaty i komunikaty dla pacjentów, a personel podkreślał, że protest ma zwrócić uwagę na pogarszającą się sytuację systemu.
Szpital w Lesku nie wziął udziału w proteście. Dyrekcja tłumaczyła to bieżącymi problemami organizacyjnymi.