Rząd za wzmocnieniem unijnych sił zbrojnych. "Gdyby sytuacja się pogorszyła w Libii"

Dodano:
Flagi Polski i UE oraz żołnierze
Radosław Sikorski przekonuje, że UE powinna dysponować siłami zbrojnymi zdolnymi do interwencji w innych państwach.

"Unia powinna być bardziej zdolna do działania w swoim bezpośrednim sąsiedztwie. Czy to na Bałkanach, czy gdyby na przykład pogorszyła się sytuacja w Libii. Chciałbym, żeby siły szybkiego reagowania, które teoretycznie już mamy, były finansowane z budżetu europejskiego i były do użycia zgodnie z uzgodnionymi zasadami użycia broni i mogli tam służyć ochotnicy z krajów członkowskich" – stwierdził minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas konferencji prasowej po spotkaniu z minister spraw zagranicznych Włoch.

Szef polskiej dyplomacji stwierdził, że Stany Zjednoczone mają rację, gdy mówią, że w swoim bezpośrednim sąsiedztwie odstraszanie Putina to zadanie dla całego NATO, ale w operacjach "mniejszej skali" UE powinna być zdolna do zapewnienia sobie bezpieczeństwa bez ciągłego "proszenia o pomoc".

"Będziemy bardziej wiarygodnym sojusznikiem dla USA i bardziej wiarygodnym kontynentem dla naszych konkurentów i przyjaciół, gdy to zrobimy, ale zdaje się, że się tego nie da zrobić bez sojuszników" – dodał Sikorski.

Przypomnijmy, że niedawno Donald Tusk zaapelował na łamach brytyjskiego "Financial Times" o wzmocnienie tzw. europejskiej klauzuli wzajemnej obrony, zawartej w artykule 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.

W wywiadzie premier przedstawił narrację o swoim niepokoju na temat przyszłości bezpieczeństwa Europy i narzekał na USA. "W obliczu coraz bardziej nieprzewidywalnej polityki Stanów Zjednoczonych, a także groźnych deklaracji prezydenta Donalda Trumpa, pytanie o realność amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa staje się coraz bardziej palące. Największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)" – mówił Tusk.

"Dla nas niezwykle ważne jest, aby mieć pewność, że wszyscy będą traktować zobowiązania wobec NATO równie poważnie jak Polska" – mówił premier.

NATO 3.0 z wiodącą rolą Niemiec?

Tymczasem Elbridge Colby, podsekretarz stanu w Departamencie wojny USA skomentował założenia nowej strategii wojskowej Niemiec.

"Niemcy teraz przejmują wiodącą rolę w tym. Po latach rozbrojenia Berlin się mobilizuje. Departament wojny USA już blisko współpracuje z europejskimi sojusznikami, zwłaszcza z Niemcami, aby przyspieszyć tę transformację w kierunku NATO 3.0" – pisze Colby.

Podsekretarz ocenia, że nowa strategia wojskowa Berlina wskazuje wyraźną ścieżkę naprzód, a Waszyngton z niecierpliwością oczekuje bliskiej współpracy z RFN w celu jej wdrożenia. Następnie wskazuje niektóre kluczowe fragmenty.

Generał Carsten Breuer napisał we wstępie do Strategii, że: "Strategia Wojskowa odzwierciedla ideę, że jako największa gospodarka w Europie… Niemcy muszą i będą odgrywać wiodącą rolę w NATO – także na poziomie wojskowym. Reprezentuje ona zmianę paradygmatu i podkreśla naszą ambicję odgrywania aktywnej i znaczącej roli".

Niemcy szykują się na atak Rosji

Z kolei niemiecki generał Christian Freuding zaznaczył w rozmowie z serwisem "Welt", że Berlin uważa 2029 rok za potencjalną datę rozpoczęcia operacji zbrojnej przeciwko państwom Sojuszu Północnoatlantyckiego.

"Już prawie pojutrze. Nie mamy czasu – wróg nie będzie czekał, aż ogłosimy gotowość" – podkreślił niemiecki wojskowy, cytowany przez agencję informacyjną UNIAN.

W lutym podpisano umowę między Ukrainą a Niemcami w zakresie przekazywania umiejętności zdobytych w walce z Rosją. Teraz Kijów i Berlin wcielają te postanowienia w życie w postaci szkoleń niemieckich żołnierzy.


Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...