Mejza zawodnikiem freak-fightów? "Rozważam. Dopuszczam taką możliwość"

Dodano:
Łukasz Mejza (PiS) Źródło: PAP / Marcin Obara
Poseł PiS Łukasz Mejza ma prowadzić negocjacje ws. udziału w gali walk freak-fight. Polityk przyznaje, że rozważa taki krok.

W minioną w sobotę w Nysie odbyła się gala freak-fightów federacji Prime MMA. W jednym z pojedynków zmierzyli się były poseł PiS Przemysław Czarnecki i były asystent, Grzegorza Brauna Piotr Korczarowski. Wygrał ten pierwszy. Przy oktagonie pojawił się poseł PiS Łukssz Mejza, który kibicował Czarneckiemu.

Jednak jak donosi "Rzeczpospolita", polityk zjawił się na gali nie tylko po to, aby oglądać widowisko. "Łukasz Mejza negocjuje swój debiut we freak fightach. O tym, że Mejza sam chciałby zawalczyć na gali, dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w świecie freak-fightów. Jak mówi jeden z naszych rozmówców, poseł chciałby wykorzystać swoją sławę, bo nie jest pewny znalezienia się na listach do Sejmu w przyszłorocznych wyborach" – czytamy.

"Pirat" zmierzy się we freak fightach?

Mejza miałby walczyć na gali freak-fightów pod pseudonimem "Pirat", co odnosi się do jego licznych wykroczeń drogowych. – Są już na końcówce dogadywania kontraktu. Jedyną przeszkodą są pieniądze, które chciałby otrzymać Mejza. Po prostu bardzo wysoko się ceni – mówi informator gazety.

Federacja tak komentuje tę sprawę: "Wiadomo, że biznes lubi ciszę, więc nie mogę oficjalnie powiedzieć, że prowadzone są takie rozmowy. Krótko mówiąc: nie potwierdzam i nie zaprzeczam, co nie zmienia faktu, że chętnie zobaczyłbym we freak fightach Łukasza Mejzę" – przekazał Paweł Jóźwiak, współtwórca Prime MMA. "Zresztą znam go od wielu lat. Wiem, że lubi boks i systematycznie trenuje. Uważam, że aktywny poseł we freak fightach byłby gamechangerem. Wielu polityków krytykuje freak fighty. Zresztą zgadzam się z nimi, że pewne rzeczy wymagają uregulowania, choć jest też wiele pozytywów, o których politycy już nie mówią. Popularność freak fightów spowodowała zwiększenie zainteresowania młodzieży sportami walki, a krzewienie ducha sportowego jest szczególnie ważne w dobie zagrożenia ze Wschodu. Udział aktywnego posła mógłby rozpocząć proces cywilizowania freak fightów" – dodaje Jóźwiak. Prima MMA ma nie być jedyną federacją, z którą rozmawia poseł PiS. Nie wyklucza też debiutu w Fame MMA.

Mejza nie mówi "nie"

Co na to sam Łukasz Mezja? "Z kim i o czym rozmawiam, to zostawiam dla siebie, bo nie jestem, jak większość polityków, licealną plotkarą sprzedającą swoich rozmówców za chwilę atencji i kilka wyświetleń Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość… Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie. Jeśli mógłbym pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć" – napisał w oświadczeniu wysłanym "Rzeczpospolitej".

Dodaje, że "bardzo lubi sporty walki, dlatego chętnie jeździ na różne gale". "Teraz, wśród polityków w modzie jest krytykowanie freak fightów. Ale ja tam widzę również dużo dobrych stron. Chociażby pełne młodzieży kluby sportów walki. To właśnie dzięki freak fightom u młodych ludzi nastąpił renesans tych dyscyplin sportowych. Jasne, że jest wiele do zmiany i trzeba freak fighty uregulować ustawowo, ale nie zgadzam się na bezpardonową krytykę. A najśmieszniejsze jest to, że najbardziej krytykują politycy Lewicy, którzy mają w partii Roberta Biedronia, który tłukł własną mamę. Hipokryzja głębsza niż deficyt intelektualny Treli (posła Lewicy – red.). To ja zdecydowanie wolę freak fighty" – przekonuje Mejza.

Z kim mógłby zawalczyć? "Jak się dowiedzieliśmy, najbardziej prawdopodobnym rywalem jest wspomniany Jacek Murański. Zresztą on sam nie ukrywa, że są takie plany" – wskazuje "Rzeczpospolita".

Źródło: rp.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...